2016- podsumowanie

Podsumowanie roku 2016

Choć zazwyczaj nie mogę się nadziwić jak szybko mija czas to ten rok był naprawdę długi. Myślę, że to kwestia tego ile wydarzyło się w tym czasie. Działo się naprawdę sporo- na początku lutego obroniłam tytuł inżyniera i zakończyłam pierwszy etap studiów (pisałam o tym w tekście: zaufajmi, jestem inżynierem). Choć prawie do samego końca nie byłam przekonana, co do dziennych studiów magisterskich ostatecznie zdecydowałam się na rekrutację. Czy po 2 semestrach żałuję? Chyba nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. Same studia i zajęcia, jakie miałam w trakcie SUM nie rozwinęły mnie na tyle ile bym chciała i chyba już dawno przestałam wierzyć, że studia nauczą mnie tego, czego powinny. Z drugiej strony gdyby nie studia dzienne nie miałabym okazji działać w ESN i nie poznałabym tylu nowych osób. O tym, dlaczego organizacje studenckie są świetne pisałam ostatnio w tym tekście. Nie mogłabym też aplikować na studia w ramach Erasmusa a mam wrażenie, że to właśnie semestr w ramach wymiany studenckiej będzie dla mnie najbardziej wartościowy ze wszystkich semestrów na SUM. Nie tylko niesamowicie podszkolę się językowo (praca magisterska po angielsku jednak zobowiązuje), ale praca badawcza, którą będę się zajmować zapowiada się naprawdę ciekawie.

Organizacje studenckie- dlaczego warto w nich działać?


Jeszcze za nim zaczęłam swoją przygodę ze studiowaniem wiedziałam, że w ich trakcie nie chcę tylko studiować ale działać też w innych obszarach. Liczyłam, że uda mi się łączyć studia z jakąś dodatkową pracą jednak ostatecznie podejmowałam się tylko wakacyjnych prace. Niestety w ciągu roku akademickiego nigdy nie byłam na tyle dyspozycyjna w sensownych godzinach by moc pracować.

Długo byłam sfrustrowana tym, że nie znalazłam sobie jakiegoś dodatkowego zajęcia jednak w końcu odkryłam jedną z organizacji studenckich, która pomaga studentom przyjeżdżającym na wymiany zagraniczne na moją uczelnię i stwierdziłam, że to jest to, czym chciałabym się zająć. W organizacji działam od kwietnia 2016 roku, więc stosunkowo niedługo. Końcem zeszłego semestru dołączyłam do grona koordynatorów działających w mojej sekcji. Staram się działać jak najlepiej potrafię, bo naprawdę warto a każde zrealizowane zadanie daje Ci ogromną satysfakcję i energię do dalszego działania. Ale dlaczego tak właściwie warto działać w organizacjach studenckich?

Czas wrócić

kawa w oranżerii

2,5 miesiące nieobecności, lista nienapisanych tekstów i nieporuszonych tematów. Żałuję, że wielu z nich nie udało mi się zrealizować jednak mam nadzieję, że uda mi się to choć trochę nadrobić w najbliższym czasie. Nie to, że nie chciałam w tym czasie pojawić się i na blogu. Działo się tyle, że naprawdę miałabym o czym pisać i bardzo chciałabym się tym podzielić jednak ciągle brakowało mi czasu. Choć ten semestr na uczelni nie należy do najtrudniejszych w moim życiu to zaangażowanie w działalność ESN by zrobić wszystko jak najlepiej pochłania naprawdę dużo czasu. Nic jednak  nie daje takiej satysfakcji jak aktywne działanie gdy widzisz efekty swojej pracy i zostajesz za nią docenionym.  Nigdy nie byłam równocześnie  tak zmęczona i tak zadowolona. Ostatnio gdy jeszcze bardziej staram się dbać o swoją dietę i pilnować czasu zjadania posiłków bywa jeszcze ciężej ale staram się myśleć pozytywnie.
Gdy nie było mnie na blogu dwa razy wyjeżdżałam wraz z ESN. Już w październiku zyskałam niesamowitą szansę na szkoleniowy wyjazd zagraniczny na Węgry. Poznałam wiele świetnych osób i miałam okazję w okazję doszkolić się w kwestii działania ESN International jak i ESN na poziomie krajowym i lokalnym.  Nie dość, że wiele się nauczyłam, poznałam świetnych ludzi to zwiedziłam jeszcze piękne miasto jakim jest Pecs. Nauczyłam się też wiele o sobie- nie sądziłam, że przy ciągłym „niedospaniu” będę w stanie tak aktywnie działać a wieczorami jeszcze mieć siłę na integrację.
Kolejnym wyjazdem był wyjazd szkoleniowo-integracyjny mojej sekcji kiedy sama mogłam podzielić się swoją wiedzą z innymi oraz nauczyć się nowych rzeczy w od innych członków.

Co najważniejsze- mój wyjazd na Erasmusa jest coraz bardziej realny. Dokumenty zaakceptowane, bilet lotniczy kupiony, akademik przyznany a promotor pracy dyplomowej znaleziony. Jeszcze tylko muszę napisać wszystkie zaliczenia i oddać projekty w przyspieszonym tempie i gotowe! Tak więc od połowy stycznia możecie się spodziewać dużej dawki Szwecji na blogu. W końcu będzie się pojawiać więcej sprzętu ponieważ w końcu mogę się cieszyć nowym cudownym telefonem Lenovo K5. W połączeniu z nowym laptopem mam w końcu doskonałe stanowisko do pracy i blogowania.

Już teraz zapraszam was na mojego Instagrama, który w końcu odżył po dłuższej przerwie. Raz na jakiś czas pojawiają się tam też posty na trybie „snapa”, więc warto wpadać.
Copyright © Modest Vagabond