Podsumowanie sierpnia

Gdzie najlepiej mieszkać w trakcie studiów?
Zdjęcie: unsplash.com

No i stało się- sierpień 2016 już za nami. Jutro znów pojawię się na uczelni by napisać egzamin poprawkowy (trzymajcie mocno kciuki przez najbliższe dwa tygodnie!). Choć im jestem starsza tym szybciej mija mi czas to nawet ja muszę przyznać, że sierpień minął mi w zawrotnym tempie. Muszę przyznać, że nie był to zbyt udany miesiąc. Choć dopisywała nam pogoda a ja miałam trochę wolnego czasu między praktykami a nauką do egzaminów to moja organizacja czasu ostatnio strasznie nawala więc mam wrażenie sporo czasu uciekło mi przez palce. Jestem z tego powodu strasznie zła i mam nadzieję, że wiele spraw uda mi się nadrobić jeszcze we wrześniu gdy napiszę egzaminy i załatwię sporo formalnych spraw.  Udało mi się wyjechać na chwilę do Krynicy, poczuć się do egzaminów, zarobić trochę na zbieraniu malin i w sumie to tyle jestem więc sami widzicie, że "szału nie było". 

Jednak przejdziemy do podsumowania. 

Na blogu

pojawiło się aż 7 tekstów:

Media społecznościowe 

W ostatnim czasie skupiłam się głównie na Instagramie, który odnotował spory wzrost obserwatorów i serduszek z czego niezmiernie się cieszę. W ostatnim czasie próbowałam bardziej zrozumieć zasady rządzące Instem bo wcześniej działałam tam dosyć chaotycznie a teraz staram się nadać temu co się tam pojawia pewien kierunek. Wychodzi mi to coraz lepiej jednak wkradają mi się tam jeszcze zdjęcia mojego kota. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.

W tym tygodniu pojawiłam się też na twitterze, z którym próbuję się teraz trochę oswoić. Czy jest na sali ktoś kto umie w twittera bardziej niż ja? Wszystkie rady mile widziane.
Zapraszam też do śledzenia mojego konta: @modestvagabond

Dlaczego nie jesteś szczęśliwa?


Dlaczego nie jesteś szczęśliwa

Uwielbiamy narzekać a każdy powód jest dobry by być nieszczęśliwym. Począwszy od złego rządu, przez niskie zarobki, głupiego szefa skończywszy na pogodzie, która wiecznie jest nie taka jak powinna. Ludzie są więc nieszczęśliwi i w sumie w tym nieszczęściu jest im całkiem znośnie.

Dawkujemy sobie ból istnienia małymi dawkami byle by tylko cierpieć ciągle, zadręczamy się wszystkimi drobnostkami, bo inaczej już nie potrafimy. Nieszczęście znajduje się w naszej strefie komfortu. Żeby być szczęśliwym trzeba z tej strefy się wychylić a to też wcale nie jest łatwe. Tak, więc taplamy się w tym błotku własnego oczekując przy tym, że nasz los cudownie się odmieni jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Jeśli nie cierpimy akurat w samotności to dzielimy się naszym nieszczęściem z innymi. Tak wielkim nieszczęściem trzeba się przecież podzielić z innymi. Niech wiedzą jak nam źle! Niech nas żałują.

Bo Bożenie spod trójki to się udało- dzieci takie ładne ma, mąż taki porządny, a ta Baśka, co chodziłam z nią do podstawówki to firmę własną ma i pół świata zjechała. Nakradła to ma. A ja dalej bez grosza przy duszy. I tak się nakręcamy-, że inni to lepiej mają, innym to łatwo przychodzi a ja taka biedna, choć tak się przecież staram.  

W końcu nie cieszy nas już nic. Istnieje tylko ból, niezadowolenie, frustracja, gniew. I to nie jest wina Tuska, globalnego ocieplenia albo tej Bożeny tylko nasza, bo to my pozwoliliśmy ty cierpienie i frustracja nami zawładnęły.

Ja wiem, że szczęście nie jest czymś stałym, miewamy w życiu lepsze i gorsze momenty także z niezależnych od nas względów, ale nie zwalajmy winy za wszystkie nasze nieszczęścia na innych, bo mimo wszystko to my za siebie odpowiadamy.

Może warto na spokojnie się z samym sobą rozliczyć. Przyznać się przed sobą do błędów i spróbować nie popełniać ich w przyszłości.


Ja wiem, że to cholernie trudne, bo nie lubimy się mylić jednak trzeba spróbować się wygrzebać z tego wygodnego bagienka. Ja przynajmniej próbuję. 

Zdjęcie: unsplash.com

18 motywujących cytatów o podróżach

mężczyzna w samochodzie

Kocham podróże, zarówno te małe jak i te duże. Ciągle mi ich mało. Jednym z moich największych marzeń są właśnie wielkie, trochę szalone wyprawy. Mam nadzieję, że kiedyś i na nie nadejdzie czas. Teraz niestety odkładam je na magiczny okres „po studiach” jednak mam nadzieję, że wkrótce uda mi się odkładać, choć trochę by móc pozwolić sobie na dłuższe wyjazdy. Tym razem mam dla Was, (ale także po części dla mnie) zestawienie


 18 motywujących cytatów na temat podróży. 


Krynica-Zdrój- fotorelacja

Krynica Zdrój Góry

Jak już wspominałam w ostatnim tekście  z przepisem na batoniki musli i na fanpagu na Facebooku (mam nadzieję, że wszyscy już dali mi lajka! Jeśli nie to marsz na Facebooka! Tutaj mnie znajdziecie) dwa dni spędziłam w Krynicy-Zdroju. Choć wyjazd był bardzo krótki to udało mi się choć trochę naładować akumulatory, zgubić się w górach, porządnie się zmęczyć i wypić pyszną czekoladę ale od początku.

W Krynicy bywałam już nie raz jednak w tym roku zależało nam tym, żeby podróż nie trwała wieki (w końcu mieliśmy tylko dwa dni) a najlepiej żeby można było tam dojechać pociągiem. Na początku myślałam o Szczyrku jednak ze względu na przesiadki podróż trwałaby ponad 9 godzin choć samochodem do pokonania jest tylko 170 km. Tak więc ze znajomymi zdecydowaliśmy się na miejscowości na trasie pociągu Tarnów-Krynica. Gdzie znajdziemy nocleg- tam jedziemy! Dzięki airbnb znaleźliśmy świetny nocleg w niezłej cenie. Jeśli jeszcze nie macie tam konta rejestrując się przez ten link dostaniecie zniżkę na podróż powyżej 300 zł.

Batoniki musli z bananem

batony musli z bananem

Jutro w końcu wyjeżdżam na wakacje! Co prawda to tylko dwa dni w Krynicy Zdroju jednak już nie mogę się doczekać by w końcu wyrwać się z domu i choć na chwilkę oderwę się od codziennych obowiązków.  Nie jestem wielką fanką kanapek w trakcie podróży więc chętnie sięgam po “zamienniki” kanapek czyli coś konkretnego, co łatwo jest zjeść w trakcie podróży a co nie będzie bardzo niezdrowe.  Z tego powodu postanowiłam zrobić sobie batony musli na drogę. Ich sklepowe odpowiedniki są zazwyczaj pełne cukru i syropu glukozo-frukozowego, nie mamy też wpływu na to co w takich batonikach się znajdzie. A w takich domowych możemy znaleźć dużo fajnych rzeczy a przy tym są one bardzo proste i szybkie do zrobienia.  Moja wersja to luźna interpretacja kilku przepisów. Wyszło z tego całkiem coś fajnego. :) Na drogę fajnie sprawdzą się też ciasteczka owsiane, np. z tego przepisu z mojego bloga.


Składniki


  • 2,5 szklanki płatków owsianych
  • 0,5 szklanki rodzynek lub żurawiny
  • 2 łyżki siemienia lnianego
  • 2 łyżki sezamu
  • 2 łyżki nasion chia
  • 2 łyżki nasion słonecznika
  • 2 duże jajka
  • 1 solidna łyżka miodu
  • 1 banan
  • 1 łyżka masła orzechowego


Przygotowanie


Płatki, bakalie i nasiona łączymy ze sobą w dużej misce. Na początku możesz dodać trochę mniej płatków owsianych, a resztę dosypać w ramach potrzeb po dodaniu mokrych składników.

Banana, jajka, miód i masło orzechowe blendujemy na gładką masę.

Do suchych składników dodajemy zmiksowaną masę, mieszamy.

Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i przekładamy do niej masę na batoniki. Masę rozprowadzamy i mocno docisamy masę.

Pieczemy w 180 st. C przez 25 min. Batoniki powinny się zarumienić.

Polewa
  • 1 łyżka masła
  • 1 łyżeczka kakao
  • 1 łyżeczka cukru
  • Ewentualnie odrobina mleka


Masło roztapiamy, dodajemy cukier i kakao. Jeżeli polewa jest bardzo gęsta można dolać odrobinę mleka.
Po upieczeniu ciasteczek robimy na nich maziaje z polewy a po wystudzeniu kroimy ciasto w batoniki.


Smacznego!

Sierpień- myśli zebrane

sierpień

Coś mu mówiło, że coś się kończy. Nie świat. Tylko lato.
Będą jeszcze inne lata, ale nie będzie już takiego jak to.
Już nigdy. A więc trzeba wykorzystać je w pełni.

Terry Pratchett – Dobry omen

Cały dzisiejszy dzień padał deszcz, również teraz, gdy piszę ten tekst towarzyszy mi kojący szum deszczu. Kocham i bardzo doceniam takie dni pełne deszczu, bo czuję wtedy, że mogę trochę zwolnić, wyciszyć się. Uwielbiam zaszyć się w takie dni w pokoju z kubkiem herbaty i spokojnie pracować a jeżeli nie czekają mnie danego dnia żadne obowiązki po prostu obejrzeć ciekawy film lub opatulić się kocem i poczytać książkę.

Taką samą miłością jak te deszczowe dni kocham też sierpień. Choć lipiec jest chyba najbardziej wakacyjnym i optymistycznym miesiącem w całym roku, wiecie  #summerparty #havingfun #letsbecrazy to jednak właśnie sierpień  jest moim ulubionym miesiącem. Po lipcowym lenistwie a czasami nawet szaleństwie znów mam energię do działania, znów chce mi się żyć, chce mi się działać, chce mi się chcieć. Znów mam ochotę podejmować kolejne wyzwania, czuję siłę by sprostać wyzwaniom nowego roku akademickiego.

Nad sierpniem wisi widmo końca lata, przecież “koniec lipca za chwilę już znów zima”. Odnoszę wrażenie, że im jestem starsza tym moje wakacje są krótsze i niekoniecznie oznaczają pełną swobodę (a to sesja kończy się w połowie lipca, a to praktyki czy wakacyjna praca) to jednak i tak ciągle funkcjonuję w szkolnym trybie gdzie pierwszy września oznacza powrót na uczelnię w związku z kampanią wrześniową (na szczęście drugą połowę września mam wolną!). Dzięki temu ciągle czuję się młoda jednak to chyba moje ostatnie takie wakacje. W przyszłym roku będę przecież bronić magistra a jeszcze nie tak dawno cały sierpień ekscytowałam się szkolnymi zakupami- nowe książki i zeszyty były zawsze zapowiedzią czegoś nowego, świeżego.

Sierpień, a w szczególności jego druga połowa łączy w sobie wszystko  to, co najlepsze- ciepłe, (choć już nie tak nieznośnie gorące) słońce i ten wakacyjny luz z widmem nadchodzącej jesieni. Poza tym sierpień pachnie wręcz cudownie. Zaczynam się robić wtedy troszkę sentymentalna jednak w ten bardzo pozytywny sposób, więc w sierpniu robi mi się cieplutko na sercu. Kocham cię sierpniu!

Zdjęcie pochodzi z magdeleine.co

35 faktów o mnie

35 faktów o mnie

Jeszcze trochę a Modest-vagabond będzie miał rok więc pomyślałam, że może fajnie będzie się lepiej poznać! Przedstawiam Wam 30 faktów o mnie. Ciekawa jestem, które punkty będą nas najbardziej łączyć.

1. Urodziłam się w Międzynarodowy Dzień Kota i mam kota na punkcie kotów.
2. Przez większość swojego życia mieszkałam na małej wsi 10 km od Tarnowa.
3. Teraz studiuję  w Krakowie jednak na wakacje wracam do domu.
4. Jestem introwertykiem i sporą część czasu spędzam w swojej głowie wymyślając kompletnie pojechane historie.
5. Uwielbiam czekoladę i orzechy laskowe.
6. Kocham kuchnię włoską.
7. Nie lubię jednak owoców morza.
8. Od niedawna działam w ESN.
9. Bloguję od początku gimnazjum. Ah te sweet blogi na Onecie. <3
10. Przez jakiś rok sądziłam, że istnieje serwis Istagram a nie Instagram. Zorientowałam się dopiero, gdy postanowiłam założyć tam konto. Ogólnie mam tendencje do przekręcania różnych nazw własnych.
11. Ulubioną piosenką mojego dzieciństwa jest utwór Batumi Filipinek. Do dziś wywołuje u mnie pozytywne emocje, ponieważ kojarzy mi się z wakacyjnymi wyjazdami z rodzicami.
12. Uwielbiam śpiewać, choć kompletnie mi to nie wychodzi. Na szczęście nic sobie z tego nie robię i przy każdej możliwej okazji śpiewam na cały głos. Najlepiej Jolkę Budki Suflera lub Autobiografię Perfectu.
13. Kiedyś śmiałam się, że w przyszłości będę jeździć szambo wozem a teraz studiuję inżynierię środowiska i jestem na specjalności związanej z oczyszczaniem ścieków. Tak, że wiecie- nigdy nie śmiejecie się z takich rzeczy, bo jeszcze się sprawdzą.
14. Pozostając w temacie studiów-, gdy po maturze wybierałam kierunki, które chciałabym studiować wybór padł m.in. na leśnictwo jednak ostatecznie zdecydowałam się na inżynierię środowiska. W sumie to nie  wiem czy dobrze zrobiłam.
15. Kocham chodzić po lesie i zbierać grzyby, choć sam taki spacer mi wystarcza.
16. Jeszcze nigdy nie wyjechałam poza Europę a poza Polską zwiedziłam tylko 7 europejskich krajów.
17.Moim ulubionym miastem w Europie jest Wiedeń.
18. Marzę o zwiedzeniu całych Stanów Zjednoczonych.
19. Chciałabym móc wyjechać w kilkumiesięczną podróż.
20. Chciałabym kiedyś pomieszkać kilka miesięcy za granicą. I udało mi się! Studiowałam 5 miesięcy w Szwecji
21. Nigdy nie leciałam samolotem.  Pierwszy raz samolotem leciałam na studia w połowie stycznia 2017 roku. 
22. Nie potrafię się malować, do dziś korzystam tylko z fluidu, tuszu do rzęs i czerwonych szminek.
23. Uwielbiam za to malować paznokcie.
24. Rozjaśniam włosy odkąd poszłam do liceum jednak będąc na studiach zrobiłam sobie ponad dwuletnią przerwę w trakcie, której wróciłam do naturalnego koloru. W pełni naturalnych włosach, bez żadnych odrostów wytrzymałam tylko kilka miesięcy i znów rozjaśniłam włosy.
25. Na głowie miałam już różne odcienie blondu, ale także trochę bardziej szalone włosy. W niebieskim było mi pięknie.
26. W dzieciństwie uwielbiałam czytać książki a moimi ulubionymi książkami była seria o Harrym Potterze i Panu Samochodziku.
27. Pomimo mojego zamiłowania do książek nie przeczytałam większości lektur szkolnych.
28. Za to przez kilka lat z rzędu wygrywałam konkursy czytelnicze w publicznej bibliotece.
29. Będąc dzieckiem marzyłam o zastaniu archeologiem.
30. Nie lubię cyrków i przerażają mnie klauni.
31. Nie lubię tańczyć, kompletne nie mam wyczucia rytmu.
32. Nie potrafię jeździć na rolkach, łyżwach, deskorolce, nartach i desce. Kompletnie nie wiem jak mam utrzymać na nich równowagę. Tak, że tego straszna ciamajda ze mnie.
33. Nie lubię pływać w naturalnych zbiornikach wodnych. Gdy pomyślę, co znajduje się w takiej wodzie to przechodzą mnie ciarki.
34. Moim ulubionym serialem był kiedyś Z Archiwum X. Teraz nie potrafię się zdecydować na jednego faworyta.
35. Przez 3 lata uczyłam się hiszpańskiego. Dziś umiem powiedzieć jedno zdane w tym języku. 

Plany na sierpień

moje plany na sierpień

Mamy wtorek, drugi sierpnia a więc połowa tegorocznych wakacji za nami. Sama zaczęłam je troszkę później niż reszta jednak nie zmienia to faktu, iż odliczanie do powrotu na studia czas zacząć. Pewnie część z was chwyci się teraz za głowę jednak mnie czekają egzaminy poprawkowe we wrześniu, więc powrót na uczelnię zapewniony mam już 1 września. Znów będę mogła się poczuć jak w szkole. Cudownie. Tylko szkoda, że  nie zaczynam wtedy z czystym kontem.

W lipcu pozwoliłam sobie na trochę luzu, jeżeli chodzi o kwestię studiów jednak nie odczułam bym miała jakoś szczególnie wiele czasu dla siebie w tym miesiącu. Pomimo tego, że praktyki nie okazały się zbyt wymagające to jednak czuję, że przez pięć dni w tygodniu tracę całe przedpołudnie na mało rozwijających czynnościach. Poza kilkoma ciekawymi wycieczkami i codziennymi pomiarami podstawowych parametrów stanu wody w rzece jedynym produktywnym zajęciem jest czytanie książek. Chwała Ci Panie, że we wrześniu będę pisać egzamin związany dosyć mocno z tematyką czytanych książek, więc pocieszam się tym, ze przynajmniej do czegoś mi się przydadzą.

Mam wrażenie, że lipiec przeleciał mi przez palce a ja nie zrobiłam zbyt wiele wartych uwagi rzeczy. Prawie codziennie po odbytych praktykach i pomocy w domu byłam tak wypompowana, że zasypiałam przy książce o 21 a na inne, bardziej angażujące intelektualnie rzeczy nie miałam już siły. Trochę smutne to niestety.

Mam nadzieję, że sierpień będzie inny pod tym względem. Z jednej strony zostały mi ostatnie dni praktyk jednak z drugiej czeka mnie nauka do sesji i kończenie nieoddanych projektów. W najbliższym czasie muszę się też w końcu zająć dalszą częścią Erasmusowych załatwień jednak chciałabym też tak w pełni świadomie odpocząć, bo chyba ciągle tego nie potrafię. Poza tym jest też kilka innych rzeczy, którymi chciałabym się w sierpniu zająć.

 Nadrobienie kulturalnych zaległości

Nie pamiętam, kiedy ostatnio oglądałam jakiś film (o serialach już nie wspominając!) a na mojej półce ciągle czeka wiele książek do przeczytania. Chciałabym też w końcu wybrać się na jakieś ciekawe wydarzenie organizowane w moim mieście. W ostatnim czasie miałam okazję wybrać się na koncert muzyki country i zauważyłam, że takie kulturalne wyjścia raz na jakiś czas to świetna okazja na sensowne spędzenie czasu.

Weekendowy wyjazd

W te wakacje niestety nie mogę liczyć na żadne dłuższe wyjazdy jednak mam ogromną ochotę wyjechać gdzieś na weekend, odwiedzić jakieś nowe miejsce. Najchętniej wybrałabym się gdzieś w góry, z którymi bardzo długo się nie lubiłam jednak w ostatnim czasie bardzo ciągnie mnie na górskie szlaki.

Praca nad nawykami żywieniowymi

Końcem lipca zapisałam się na siłownię, więc zaczynam regularnie ćwiczyć jednak wiem, że podstawą zdrowego stylu życia jest właściwe odżywanie a na tym polu czeka mnie jeszcze dużo pracy. Na szczęście tutaj z pomocą przychodzi Monika z bloga drlifestyle.pl, która dzieli się wieloma świetnymi rzeczami z osobami, które zapisały się do jej newsletteru. Dzięki Monika!

Ciężka praca nad językiem


Choć jeszcze nie do końca to do mnie dociera to, jeśli wszystko pójdzie dobrze to za 5 miesięcy wyjadę na studia do Sztokholm. To ogromne wyzwanie, w szczególności językowe. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele jeszcze poprawić zarówno w tym potocznym języku angielskim jak i w języku technicznym związanym z moim kierunkiem studiów w szczególności,  że czeka mnie napisanie pracy magisterskiej po angielsku. Stąd pomysł by jeszcze w sierpniu skupić się na stworzeniu pewnej bazy wyjściowej, jeżeli chodzi o słownictwo techniczne. 

Życzcie mi powodzenia!
Copyright © Modest Vagabond