Koksowy pudding z tapioki z sosem pomarańczowym

W tym roku na urodziny dostałam naprawdę cudowne prezenty. Jednym z nich była książka Moniki Mrozowskiej Słodkie i zdrowe, czyli desery, które możesz jeść codziennie, w której znalazłam wiele inspiracji na zdrowe desery. Choć niektóre desery są naprawdę proste i były mi znane już wcześniej- np. koktajle lub budyń jaglany to w książce pojawiło się kilka bardzo prostych pomysłów, o których nie pomyślałam wcześniej. Jednym z takich pomysłów są np.  limonkowe lody na bazie awokado albo domowa wersja śliwek w czekoladzie bez dodatku cukru. Znalazłam też dla siebie nowy krem, który będę mogła robić na zmianę z kremem z awokado, banana i kakao. 

pudding z tapioki

Wśród tych wielu świetnych przepisów znalazłam coś, co było dla mnie sporą nowością- bubble wiśniowe. Deser od razu skojarzył mi się z Bubble Tea. Nigdy wcześniej nie miałam okazji pić tego typu napoju i nigdy nie zastanawiałam się nawet, czym są te kuleczki na spodzie. Założyłam, ze są to jakieś żelki jednak okazało się, że wspomniane wcześniej kuleczki to nieznana mi wcześniej tapioka.  Tapioka po ugotowaniu nie ma żadnego konkretnego smaku a smak całego deseru zależy od użytych dodatków. Choć wersja zaproponowana w książce nie do końca przypadła mi do gustu to nie byłabym sobą gdybym nie szukała innych przepisów na wykorzystanie tapioki. W ten sposób trafiłam na przepisy na pudding z tapioki, który przez obecność żelowych kuleczek tapioki ma całkiem nową, ciekawą konsystencję a dzięki mleku kokosowemu i pomarańczy całość smakuje naprawdę świetnie.

Koksowy pudding z tapioki z sosem pomarańczowym 

Składniki /2-4 porcje/
1/3 szklanki tapioki
¾ szklanki mleka
¾ szklanki mleka koksowego (u mnie w wersji domowej, przepis znajdziecie np. u Pauliny Wnuk)
Sok i skórka z jednej pomarańczy
Kiwi lub inne dowolne owoce 

Przygotowanie

Tapiokę namaczamy w mleku i mleku kokosowym około godziny a następnie gotujemy ją przez 15 min, do momentu, gdy kuleczki będą przeźroczyste. Jeżeli masa nie będzie dla ciebie wystarczająco słodka możesz ją dosłodzić. Ugotowaną tapiokę przelewamy do misek i chłodzimy kilka godzin by całość stężała (zaraz po ugotowaniu całość jest jeszcze dość płynna).

W tym czasie startą skórkę z pomarańczy i wyciśnięty sok wraz z łyżką cukru gotuję kilka minut do zgęstnienia.

Gdy pudding będzie gotowy dodaję do niego owoce i pomarańczowy sos. 

10 sposobów na naukę angielskiego

how to improve english skills

Uczę się języka angielskiego od 7 roku życia jednak muszę przyznać, że rzadko przykładałam się do jego nauki w 100%. Zawsze znajdował się coś, co było akurat pilniejsze niż dodatkowa praca nad językiem, więc ostatecznie po tylu latach nauki i w szkole i podczas prywatnych lekcji dalej odczuwam spore braki, jeżeli chodzi o moją znajomość tego języka. To nie tak, że dalej nie potrafię się porozumieć w tym języku, bo sporo rozumiem i nawet niespecjalnie boję się odezwać po angielsku jednak, gdy w ostatnim czasie sytuacja zmusiła mnie do częstszego używania tego języka dobitnie dotarło do mnie jak wiele rzeczy zdążyłam już zapomnieć i jak wielu słówek potrzebnych mi do swobodnie rozmowy na nawet najbardziej prozaiczne tematy nigdy się nawet nie uczyłam. Nie wiem czy to moja wina, czy wina programu nauczania, choć wina leży zapewne po obydwu stronach.

Umiejętność posługiwania się płynnie językiem angielskim marzy mi się od dawna, jakiś czas temu zaczęłam nawet działać w tym kierunku na własną rękę. W ramach świątecznego prezentu jakeś 2 lata temu kupiłam sobie 2 tomy Harrego Pottera w oryginale, zaczęłam robić ćwiczenia związane z idiomami na Memeris, zaczęłam poszukiwania ciekawych youtuberów, dzięki którym mogłabym bardziej osłuchać się z językiem. Mimo początkowych starań dość szybko znów zrezygnowałam z nauki, więc kursy zostały porzucone a książki nigdy niedokończone.

Gdy w tym roku zdecydowałam się na zostanie Mentorem dla studentów przyjeżdżających do Krakowa na Erasmusa zaczęłam w dosyć chaotyczny sposób uzupełniać braki w moim ubogim słownictwie. Ostateczne okazało się, że dałam radę jednak zawsze w pogotowiu miałam translator polsko-angielski i polsko-turecki. Muszę przyznać, ze kilka razy bez takiego tłumacza byłoby mi ciężko przekazać moim zagranicznym kolegom jakieś informacje.

Później zdecydowałam się złożyć podanie o wyjazd w ramach programu Erasmus na ostatni semestr studiów do Szwecji/Francji. Przeszłam już nawet wstępną rozmowę w ramach rekrutacji wydziałowej, więc jest spora szansa na to, że spędzę 6 miesięcy w obcym państwie gdzie tylko niewielki odsetek osób będzie mówił po polsku. Czy istnieje lepsza motywacja do nauki języka?


W takim razie postanowiłam zebrać i uporządkować pewne sposoby na poprawę swoich umiejętności językowych. Większość z nich nie wymaga wielkiego zaangażowania, a na podszkolenie języka można wykorzystać czas, który spędzamy codziennie w drodze do pracy lub na uczelnię.


1. Po prostu rozmowy

Wbrew pozorom wcale nie jest tak trudno znaleźć partnera do rozmowy w języku obcym. Wystarczy po prostu otworzyć się na innych. Ja dzięki byciu mentorem zostałam zmuszona do mówienia po angielsku i bardzo się z tego cieszę. Jeśli nie masz takiej możliwości, lub po prostu nie chcesz angażować się w taką inicjatywę to wystarczy znaleźć na Facebooku grupę związaną z wymianą językową lub wybrać się np. na next TANDEM language meeting. Jeśli odezwanie się po angielsku kompletnie cię przeraża zawsze warto spróbować pisać z kimś po angielsku przez Internet. Jeszcze w liceum korzystałam z interpals.net gdzie można było trafić na wielu dziwnych ludzi jednak można tam było spotkać osoby nastawione na wymianę językową.

2. Myślenie po angielsku

W wielu codziennych sytuacjach a w szczególności podczas podróży autobusem puszczam wodze fantazji i zaczynam wymyślać niestworzone historie. Lubię te różne światy w mojej głowie i postanowiłam również wtedy wykorzystywać angielski. Tak, więc teraz część rozmów w mojej głowie odbywa się po angielsku a gdy tylko brakuje mi wtedy słownictwa szybko sprawdzam nowe słówka korzystając z Tłumacza Google.

3. Czytanie książek w oryginale

Pierwsze, co zrobiłam, gdy postanowiłam wrócić na nauki angielskiego to sięgnęłam po zapomniane książki po angielsku i choć ich czytanie nie idzie mi dalej wystarczająco sprawnie to staram się przeczytać kilkadziesiąt stron tygodniowo.

 4. Artykuły i blogi w obcym języku

Swego czasu, gdy tylko widziałam, że ktoś poleca mi bloga lub artykuł napisany w języku angielskim bardzo szybko się zniechęcałam a w większości przypadków nawet nie zaczynałam go czytać (sic!).

 5. Filmy i seriale

Ze wstydem przyznaję, że filmy po angielsku zaczęłam oglądać dopiero całkiem niedawno i okazało się, że wcale nie jest tak źle a w szczególności, gdy masz dostępne dodatkowo napisy po angielsku. Na samym początku są one bardzo dużym ułatwieniem. Jeżeli chodzi o konkretne portale- najbardziej do gustu przypadł mi Netflix (pierwszy miesiąc korzystania jest darmowym, każdy kolejny kosztuje ~8 Euro) jednak w ostatnim czasie zaczęłam korzystać z ororo.Tv

6. Youtube w wersji angielskiej, kursy w języku angielskim

Choć sama rzadko oglądam filmiki związane z jakąś konkretną tematyką (może wy będziecie w stanie polecić mi jakiś warty oglądania kanał?) to pokochałam lekcje z Ronnie, która nie tylko tłumaczy zagadnienia gramatyczne, ale poświęca swoje lekcje mniej szkolnym tematom np. na temat związany z płaceniem za seks.
 Dobrym pomysłem jest także oglądanie rozwojowych filmów na Ted.com lub zrobienie kursu w języku angielskim. Taką możliwość oferuje np. strona coursera.org

7. Korzystanie z angielskich wersji programów/oprogramowania

Jeśli tylko mam taką możliwość to język w danym urządzeniu zmieniam na język angielski, co pozwala utrwalić sobie podstawowe słownictwo związane z danym urządzeniem.

8. Powrót do szklonych metod

Nie da się ukryć, że jeżeli chcecie powtórzyć zagadnienia związane z gramatyką to dobrze jest sięgnąć np. po dobrze opracowany podręcznik. Sama zamierzam teraz wrócić do książki Gramatyka angielska w teorii i ćwiczeniach Andrzeja Siudy, którą mam jeszcze z czasów licealnych. Jeżeli potrzebujecie książki do gramatyki i nie chcecie wydać na nią miliona monet to ta książka na pewno przypadnie wam do gustu. Jej cena nie przekracza 25 zł.

9. Fiszki/ tworzenie list słówek tematycznych

Sporego braku słownictwa w danym temacie nie da się przeskoczyć w inny sposób niż nauka słownictwa. Choć odkładam to na razie na bliżej nieokreślony termin to będę musiała nadrobić moje braki w języku technicznym ale mam świadomość moich braków związanych z codziennym życiem.


10. Planowanie dnia po angielsku

Lub układanie jakiejkolwiek innej listy, np. listy zakupów po angielsku. Nie tylko zmusi cię do częstszego używania tego języka, ale może poszerzyć zakres słownictwa związany z codziennym życiem.

Dodatkowo

Bardzo ciekawą stroną jest playphrase.me na, której możesz posłuchać konkretnych fraz użytych w różnych filmach i serialach.

Za to na lyricstraining.com będziesz mieć możliwość uzupełnienia tekstów piosenek w kilku dostępnych językach. Tylko uważajcie bo bardzo wciąga!


A jak wy uczucie się na własną rękę języka angielskiego? Lub każdego innego języka?

Wiosna ach to ty!

Pogoda jaką mamy teraz za oknem zaczyna mnie już powoli męczyć i nie mogę się doczekać kiedy wreszcie doczekamy się pięknej, zielonej wiosny. Mam nadzieję, że w tym roku doczekamy się jej już niebawem! Ubiegając jednak wiosnę postanowiłam dołączyć do akcji Bobika z bloga kopnij-to i dzielę się z wami moimi wiosennymi zdjęciami z zeszłego roku. Nie bijcie mnie jednak za ich jakość. Mam nadzieję, że mimo zdjęcia choć trochę się Wam spodobają a wiosna nadejdzie już niebawem!

bez





mix zdjęć wiosennych kwiatów

W ostatnim czasie powróciłam także na Pinterest i m.in. zaczęłam tworzyć mega wiosenną tablicę. Mam nadzieję, że wpadniecie także tam. 

Muffinki marchewkowe bez dodatku cukru

Muffinki gwiazdki i kawa

Pewnie znów się powtórzę, ale bardzo lubię muffinki. Nie dość, że są banalne w przygotowaniu to jeszcze można przemycić w nich wiele zdrowych rzeczy. Dobrym przykładem są muffinki, na które przepis znajdziecie poniżej. Nie dość, że w dużej mierze składają się z marchewki to znajdziecie w nich płatki owsiane, o których pisałam już szerzej w tekście na temat tego, zczym jeść płatki owsiane, gdy nie przepadasz za owsianką. Dodatkowo do takich muffinek chętnie dodaję różnego rodzaju otręby, które również są bogate w wiele witamin, ale przede wszystkim mają bardzo dużo błonnika. Moje otręby orkiszowe mają aż 47g błonnika w 100g produktu!  

Składniki (na 18 muffinek)

- 1 szklanka mąki pszennej
- ½ szklanki płatków owsianych
- ½ szklanki otrębów orkiszowych (lub dowolnych innych otrębów)
- 1 ½ łyżeczki proszku do pieczenia
- 1 łyżeczka przyprawy do piernika
- ½ łyżeczki cynamonu
- 3 spore marchewki starte na tarce
- 3 spore garście rodzynek
- 2 jajka
- 2 łyżki miodu
- 4 łyżki jogurtu naturalnego
- 125 ml oleju

Przygotowanie

- Wszystkie suche składniki mieszamy w dużej misce
- Marchewkę ścieramy na tarce i dodajemy ją do suchych składników
- W osobnej misce łączmy wszystkie mokre składniki a następnie dodajemy je do wymieszanych wcześniej suchych składników.
- Ciasto przekładamy do foremek i pieczemy 20-25 minut w 180 °C
- Gotowe muffinki można polać czekoladową polewą jednak jeśli chcecie by były bardziej dietetyczne zrezygnujcie z niej.

Książki mojego dzieciństwa

czytanie książki

Muszę przyznać, że byłam trochę nietypowym dzieckiem. O ile większość rodziców ma problem by zagonić swoje pociechy do czytania szklonych lektur to moi rodzice nie mogli mnie wręcz oderwać od czytania kolejnych . Regularnie odwiedzałam publiczną bibliotekę, czytałam też większość szkolnych lektur i zarywałam noce by poznać losy kolejnych bohaterów. Dzisiaj czytam już niestety o wiele mniej, w dużej mierze ze względu na więcej obowiązków, ale jestem też bardziej wybredna, jeżeli chodzi o wybór książek. Pomimo tego, że będąc w szkole podstawowej potrafiłam pochłonąć nawet 70 książek rocznie to jest jednak kilka takich książek, które wspominam lepiej niż pozostałe. Nie są to może dzieła wybitne jednak z jakiś powodów to one utkwiły w mojej pamięci na dłużej.


Seria o Harrym Potterze J.K. Rowling

Najlepsza, najbardziej ukochana i choć teraz straciła trochę swojego uroku to i tak to właśnie te książki darzę największym sentymentem, bo to dzięki nim zaczęłam czytać na potęgę i nie wiem, co by było gdyby moja mama nie kupiła 8-letniej mi Kamienia Filozoficznego. Na pewno nie miałabym magicznego dzieciństwa i boję się, że mogłabym nie odkryć, że książki to jedni z najlepszych przyjaciół człowieka a czytanie to taka genialna rozrywka. Moja rodzicielka śmiała się nawet kiedyś, że cały cykl to dla mnie książki ważniejsze niż Biblia. 


Pan Samochodzik i templariusze Zbigniew Nienacki

Czy jest na sali ktoś, kto nigdy nie słyszał o polskim detektywie i jego charakterystycznym samochodzie? Moje uwielbienie do tej książki to dowód na to, że od zawsze uwielbiałam wszelkie powieści z elementami detektywistycznymi. Poza tym jarałam się Szatanem z siódmej klasy, więc wiecie. Zagadki, tajemnice i ukryty skarb potrafią przecież trzymać w napięciu.
W późniejszym okresie przeczytałam wszystkie książki Agathy Christe, które udało mi się zdobyć w publicznej bibliotece (a na szczęście było ich całkiem sporo) a także kilka książek Dana Browna (ah ten Kod Leonarda da Vinci!).  Do dziś uwielbiam skandynawskie kryminały, choć w tej dziedzinie mam jeszcze sporo do nadrobienia.

Anioł Johnny Danielle Steel

Choć gdy sięgnęłam po tą książę to nie byłam już najmłodszym dzieckiem, bo przeczytałam ją  w 6 klasie szkoły podstawowej jednak było to na tyle dawno temu, że ta pozycja spokojnie może się tutaj znaleźć. To pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam a zarazem jedyna, która mi się spodobała i to na tyle, że wróciłam do niej drugi raz i chyba zrobię to znów by przekonać się czy dalej podoba mi się tak bardzo. Anioł Johnny to także pierwsza książka, przy której płakałam. Serio.

A jakie książki kojarzą się Ci się z dzieciństwem? A może nigdy nie byliście jakimiś wielkimi fanami książek. 
Copyright © Modest Vagabond