Nie wszystkie Panie Halinki są złe

21:43:00

Polska wieś

O zgrozo w ostatnim czasie musiałam pojawić się w kilku urzędach i bankach. Pomagałam obcokrajowcom przy meldowaniu w akademikach, przy otwarciu konta w banku i wykonywaniu opłat za akademiki a także przy innych, mniejszych sprawach. Zanim zaczęłam pomagać moim erasmusowym dzieciom trochę obawiałam się problemów na każdym możliwym kroku bo wiecie jak to jest w Polsce- gdy tylko człowiek chce coś załatwić w jakimkolwiek urzędzie napotyka na problem a gdy tylko ten jeden udaje się rozwiązać pojawia się następny. No i nie zapominajmy o tych wszystkich uroczych Paniach Halinkach z urzędów. <3 Jednak podczas ostatnich kilku dni miałam kilka sytuacji podczas których przekonałam się, że nie wszędzie jest tak źle jak by mogło się nam wszystkim wydawać a moja mama nie jest jedyną spoko urzędniczką.

I Akademiki

Gdy tylko pojawiłam się w pierwszym akademiku byłam po prostu nieźle zdziwiona bo całe kwaterowanie odbyło się wręcz w rodzinnej atmosferze. Żadnych problemów z meldowaniem, możliwość wyboru pokoju, a to wszystko przeplecione żartami i dobrymi radami na przyszłość. Podczas drugiego kwaterowania nawet brak zdjęcia, które wymagane jest do karty mieszańca nie stanowił problemu.  Pani kierownik spokojnie nas zameldowała a zdjęcie mogłyśmy donieść na następny dzień.

II Bank

Chcemy zapłacić w siedzibie banku pierwszą opłatę za akademik. Nie ma problemu. Pani poklikała kilka razy i nawet prowizji nie trzeba było płacić a dodatkowo doradziła najlepsze konto dla obcokrajowców. A to wszystko z uśmiechem na twarzy chociaż wszystko zajmuje 2 razy więcej czasu niż normalnie bo wszystko muszę jeszcze przetłumaczyć na angielski.

III Banka vol. 2

Zakładanie konta. Dziwne nazwiska, nietypowe znaki, długi adres nie mieszczący się w wyznaczonym polu. Wszystko trwa pewnie z dobrą godzinę ale w końcu wszystko się udaje. No prawie, bo musimy jeszcze przejść przez telefoniczną weryfikację która coś nam nie idzie. A po powrocie do banku pani znów dzwoni do centrali i wypytuje w naszej sprawie. I znów jest miło. I bez jakiś pretensji, że trzeba pomóc, że ktoś czegoś nie ogarnął.


I tak mi jakoś miło, że jednak nie wszystkie Panie Halinki w urzędach są złe (choć wiecie, ja wiem, że urzędnik też człowiek bo w kocu jestem córką urzędniczki no ale mimo wszystko ) a Polacy bywają pomocni. Jak ja lubię takie pozytywne zaskoczenia. 

You Might Also Like

0 komentarze

Popular Posts

Flickr Images

Created with flickr badge.

Subscribe