Problemy pierwszego świata

12:16:00

miasto, rzeka, człowiek

Ci, którzy znają mnie nie od dziś wiedzą, że często bywam marudą i rzadko cieszę się ze swoich kolejnych małych sukcesów. Częściej odczuwam ulgę, ze kolejne zadanie do wykonania w końcu można odhaczyć. Z czego tu się cieszyć skoro lista ciągle jest długa. Kiedyś uważałam się za osobę nad wyraz smutną jednak z czasem nauczyłam się doceniać to, co mam. Wiele rzeczy w moim życiu naprawdę mi się nie podoba. Zawaliłam w sprawie zdrowego odżywiania (i dlatego teraz się odchudzam) a moje studia są bogate w naprawdę absurdalne i nerwowe sytuacje. Nawet nie wiecie ile razy chciałam je rzucić jednak wiem, że wcale nie polepszyłoby to mojej sytuacji a po pewnym czasie zaczęłabym to pewnie traktować w kategorii porażki. Nie mogę pozwolić sobie na wszystkie zachcianki, nie mam oszczędności i stałych dochodów, irytuje mnie to, że ciągle w dużym stopniu jestem niesamodzielna, więc większe zakupy i podróże muszę rozkładać w czasie. Mimo wszystko lubię swoje życie i swoje problemy.

Mam przecież wspierających mnie rodziców, którzy nie tylko wspierają mnie dobrym słowem, ale także w dużej mierze finansują moją edukację, zazwyczaj nie muszę się martwić o pieniądze na bieżące potrzeby. W gruncie rzeczy tylko, gdy za bardzo szalałam z pieniędzmi wracałam do domu z pustym portfelem (a czasami nawet bez pieniędzy na busa).  Żyję w kraju nieogarniętym wojną i choć nie jest tutaj idealnie a poziom absurdu często osiąga wyżyny to nie jest mi tutaj aż tak źle. Choć moja sytuacja finansowa nie jest idealna, na wiele rzeczy nie mogę sobie pozwolić ot tak to zazwyczaj udaje mi się wyjechać na wakacje choćby na weekendowy wypad, tanim kosztem zwiedziłam już kawałek Europy. I dobrze mi z tym wszystkim. I nawet coraz rzadziej mówię innym, że chciałabym mieć tak błahe problemy jak oni, bo przecież nigdy nie wiesz, o jakich problemach ci nie mówią.


Źródło zdjęcia: barnimages.com

You Might Also Like

4 komentarze

  1. To potwierdza fakt, że w każdej sytuacji można dostrzeć plusy i to właśnie ich lepiej się doszukiwać, niż wad. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. umiejętność dostrzegania plusów trzeba w sobie wypracować, nauczyłam się również, i teraz wiele problem wydaje się być zaledwie przejściowym etapem:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bo człowiekowi nigdy w 100% się nie dogodzi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Jeżeli masz jedzenie w lodówce,
    ubranie na grzbiecie, dach nad głowa i łóżko do spania...

    To jestes bogatszy niż 75% ludzi na swiecie

    Jesli masz pieniadze w banku i trochę
    drobnych w portfelu...

    To należysz do 8% najbogatszych ludzi na świecie"

    W Europie/Ameryce mamy więcej niż tak naprawdę potrzebujemy, skupimy się na pierdołach, płaczemy, że mamy za małe biusty, za masywne uda i nie taki kolor włosów, jesteśmy źli, że nie stać nas na najnowsze wyroby filmy jabłko i na wczasy na Kanarach dwa razy do roku. To nie są problemy, warto żebyśmy wiedzieli, jacy jesteśmy szczęśliwi :)

    Klepka

    OdpowiedzUsuń