Kochany Kraków

13:43:00

Zamek Królewski w Krakowie

W zeszłym roku na moim starym blogu, (który dogorywa śmiercią naturalną stąd brak odesłania do właściwego wpisu) popełniłam tekst na temat tego, dlaczego nie lubię mieszkać w Krakowie. Wiecie, Kraków to trochę toksyczne miasto i nie chodzi tutaj tylko o stan powietrza, po prostu wydaje mi się, że ludzie, którzy się do niego przeprowadzają mają jakieś dziwne relacje z tym miastem. To jego składanie się z samych końców, te tłumy ludzi, korki na mieście, menele, nożownicy i maczety to wcale nie jest fajne. Jednak wiecie, co? W głębi serca chętnie wracam do tego miasta. Ostatnio wróciłam na kilka dni w okolice mojego pierwszego krakowskiego mieszkania, do mojej ulubionej dzielnicy gdzie spędziłam 2 lata swojego życia. Dalej jest tutaj mój ulubiony warzywniak, w moim Carrefourze dalej pracują te same kobiety (sprawdziłam!), Kościół i szpital dalej stoją w tym samym miejscu. I nawet miasteczko AGH dalej stoi tak jak stało. Wróciłam tutaj z ogromnym sentymentem a miasto przywitało mnie piękną pogodą tak jakby chciało powiedzieć: „witaj w domu, dobrze, że jesteś”.

Nie ważne, co będzie dalej, gdzie jeszcze zawędruje to zawsze zostanie mi pewien sentyment do tego miasta i do tego, co się w nim wydarzyło. Te imprezy, z których niewiele się pamięta, przeciekające okna, rozmowy po nocach. Po raz pierwszy czuję, że mogłabym tutaj mieszkać trochę dłużej. Najchętniej w okolicach mojej ulubionej Krowodrzy jednak w najbliższym czasie wracam na Czyżyny jednak wcale się nie smucę- je również lubię coraz bardziej.


I nawet moja wena do pisania wróciła. I jest pięknie, chociaż mam sesję i nie wiem, co będzie jutro. 

You Might Also Like

13 komentarze

  1. Kraków to wspaniałe miejsce, też lubię do niego wracać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolę określenie- specyficzne jednak jest całkiem sympatyczne.

      Usuń
  2. Mam nadzieje że kiedyś uda mi się odwiedzić Kraków :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kraków uwielbiam, ale z perspektywy turysty. Podejrzewam, że mogłabym mieć inne zdanie jako mieszkaniec :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama trochę przejechałam się na mieszkaniu w Krakowie- bardzo długo czułam się tutaj naprawdę źle. Dopiero po ponad 2 latach stwierdziłam, że jednak lubię to miasto choć na dłuższą metę trudno tu żyć.

      Usuń
  4. Byłam w ubiegłym tygodniu na moment w Krakowie, ale muszę się wybrać jakoś na dłużej, bo tylko zdążyłam dolecieć na Rynek, pod Wawel i musiałam wracać na busa .________.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Kraków warto się zagłębić więc na pewno warto tam wrócić. :)

      Usuń
  5. Z jednej strony lubię Kraków, a z drugiej przytłacza mnie ilość osób tam przebywających. Wieczorem na Kazimierzu ciężko znaleźć wolne miejsce w barze, to mnie przytłacza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak to fakt, ilość ludzi bywa przytłaczająca. Wiem coś o tym bo często przechodzę przez Galerię Krakowską- jest najbliżej mojej uczelni więc jeżeli mam coś kupić to idę właśnie tam jednak tłumy są tam straszne. Można się do tego przyzwyczaić- gdy robię zakupy w galeriach w rodzinnym mieście zawsze zastanawiam się czy coś się przypadkiem nie stało- zawsze tak tam pusto.

      Usuń
  6. Ja Kraków kocham :) Nie miałam okazji tam mieszkać, ale byłam tam ładnych kilka razy i po prostu jest to dla mnie miasto z duszą. Bardzo chciałam tam studiować, ale wybrałam inny kierunek w innym mieście, bo akurat na ten co chciałam się w krk nie dostałam. Ogólnie myślę, że każde duże miasto ma te swoje wady, swego rodzaju patologię (te wszystkie kryminalne opowiastki sprawiają, że włos mi się na głowie jeży) i wolę nie myśleć w tej kategorii o Krakowie (takie zakłamywanie rzeczywistości). Ale np. Warszawy nie lubię, i to bardzo:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, wady miasta widzisz dopiero gdy w nim zamieszkasz i minie pierwszy zachwyt.
      Sama mam dokładnie tak samo z Warszawą jednak w najbliższym czasie znów wybieram się do stolicy. Może uda mi się ją odczarować.

      Usuń
  7. wstyd się przyznać kiedy byłam ostatni raz w Krakowie
    www.puffa.pl

    OdpowiedzUsuń