Co dadzą ci studia dzienne?

22:32:00

projekt, blat

Studia to nie tylko nauka suchych faktów z danej dziedziny życia. Chociaż zazwyczaj poświęcasz im większość swojego czasu to często dostajesz nie tylko papierek uzyskania tytułu. To także ciekawe życiowe doświadczenia.


1. Łatwiejsze wejście w dorosłość

Nie lubię stwierdzenia: „studia to sposób na wydłużenie sobie dzieciństwa” jedna jest w tym trochę prawdy. Można pozwolić sobie na niepójście na wykład lub spędzenie go na rozwiązywaniu krzyżówek jednak trzeba pamiętać o tym, że zbyt luzackie podejście do pracy będzie oznaczało niezaliczenie semestru. O wiele łatwiej pójść na studia niż zaraz po szkole średniej zacząć pracę jednak studia to także ciężka praca, nieregularny tryb życia, przyjeżdżanie na uczelnię tylko by pocałować klamkę. Brak własnych pieniędzy też jest uciążliwy. Większość moich znajomych dodatkowo pracuje jednak w dużej mierze ciągle utrzymują nas rodzice. Jeżeli nie mieszkasz już z rodziną musisz ogarnąć pranie, gotowanie obiadów i kupowanie papieru toaletowego. Nawet śmieci trzeba wynosić. No chyba, że mieszkasz z mamą, która chce cię zagłaskać na śmierć. Wtedy się nie ogarniesz.

 2. Niezapomniane chwile

Poznajesz naprawdę wiele nowych osób. Nie dość, że rotacje w grupach są dosyć duże to twoi znajomi ze szkoły średniej też mają masę nowych znajomych, z którymi mogą cię poznać.  A poza tym mama nie patrzy i w końcu częściej spędzasz wolny czas tak jak chcesz (przecież pranie nie musi być zrobione właśnie w tym momencie) a poza tym masz studenckie zniżki.

3. Klimat PRL-u

Należę do pokolenia lat, 90 więc o PRL-u mogłam tylko usłyszeć. Studia pozwalają mi jednak poczuć klimat tamtych lat. O ile nie mogę zarzucić niczego budynkowi mojego wydziału (był remontowany, gdy zaczynałam studia) to kolejki na konsultacje osiągają tutaj absurdalne długości. Zdarzało się, że na konsultacje, które zaczynały się o godzinie 10 ludzie zaczynali ustawiać się od godziny 7. Na piątym semestrze stałam w kolejce po odbiór projektu jakieś 8h. Tak, prowadzący cały czas przyjmował kolejne osoby zwracając im projekty, choć w gruncie rzeczy można było załatwić te konsultacje dużo szybciej. Okazało się, że większość osób popełniła identyczny błąd, więc w gruncie rzeczy można było zebrać te kilkadziesiąt osób, które czekały w kolejce w jakiejś sali i wytłumaczyć wszystkie popełnione przez nas błędy wszystkim na raz. Nawet gdyby miałoby to zająć godzinę to i tak trawiłoby to znacznie krócej.

 4. Nie ma czegoś takiego jak granica absurdu.

Ferdydurke Gombrowicza była jedną z najbardziej irytujących mnie szkolnych lektur, ponieważ nie znoszę absurdu. Zapewne teraz czytanie tej książki nie byłoby aż tak nieprzyjemne, ponieważ nauczyłam się, że życie jest o wiele bardziej absurdalne niż wydawałoby się, gdy byłam w liceum. Coraz mniej rzeczy mnie widzi, jestem coraz bardziej tolerancyjna. Przecież można wszystko. No, bo dlaczego nie?

Przykłady?
Prowadząca sprawdza w swoich notatkach, że koleżanka ma projekty do zwrotu jednak nie ma ich przy sobie, więc prosi o pojawianie się w innym terminie po ich odbiór. Później prowadząca nie pojawia się na uczelni w dniu, na który się z nami umawiała. Za kolejnym podejściem okazuje się, ze projekty jednak są zrobione dobrze.

Chociaż na pendrive masz tylko jeden plik z poprawioną wersją projektu to w drukarni drukują ci wersję sprzed 3 miesięcy.  Nawet data w tabeli była inna. Jak? Dalej tego nie rozgryzłam. Może wy macie jakiś pomysł.

A czego was nauczyły studia?


źródło zdjęcia: getrefe

You Might Also Like

7 komentarze

  1. Osobiście wybrałam studia zaoczne, z możliwością pracy :) Jakoś bardziej mi to pasowało, niż dzienna nauka. Chociaż z bólem serca siedziałam co 2 tygodnie w szkole 8-20 ale przeżyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobrażam sobie jaki to musi być ból jednak sama dostrzegam teraz zalety studiów zaocznych.

      Usuń
  2. Szkoda tylko, że słabo pomagają przy znalezieniu pracy ;P Nigdy bym się nie zdecydowała na studia zaoczne... dla mnie to tak, jakby po prostu kupić sobie papierek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama też nie wybrałabym pewnie zaocznych studiów pierwszego stopnia jednak sama teraz wybieram się na zaoczną magisterkę. Nie wiem jak będzie ze znalezieniem pracy w zawodzie jednak mam nadzieję, że uda mi się znaleźć chociażby jakiś staż. Mam już przecież pewną wiedzę, jeden staż już zrobiłam więc może nie będzie tak źle a jak nie to zawsze pozostaje szukanie pracy w innych sektorach. Kiedyś sądziłam, że studia zaoczne są bezsensu jednak teraz wyjadą mi się spoko w przypadku kiedy po prostu potrzebujesz papierka- gdy masz już pewną wiedzę (jesteś po technikum lub po prostu masz staż pracy w danej dziedzinie) i spokojnie pracujesz na danym stanowisku/jesteś wstanie rozwijać się w danym kierunku na własną rękę jednak potrzebujesz skończonych studiów bo np. pracodawca tego wymaga.

      Usuń
  3. mnie nauczyły tyle, że nie są mi potrzebne do szczęścia na dzień dzisiejszy. ogólnie, to uważam, że studia to tylko dobra zabawa, a praktycznie niczego nie uczą. :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie wiele rzeczy na studiach jest bez sensu a dużą część wiedzy po prostu zaraz się zapomina jednak uważam, że w wielu zawodach naprawdę nie można obejść się bez studiów a po większości na pewno ma się pewne ogólne pojęcie o tym co trzeba wiedzieć.

      Usuń
  4. Zgadzam się z tym, co napisałaś. Sama wybrałam studia dzienne :)

    OdpowiedzUsuń