Czas na odchudzanie


Ile to już razy powtarzałam sobie, że wraz z nadejściem kolejnych wakacji lub nowego roku szkolnego/akademickiego biorę się za siebie. Miałam w końcu pozbyć nadwagi, lepiej zarządzać swoim czasem i w końcu znaleźć czas na te wszystkie fajne rzeczy, na które tego czasu ciągle brakowało. Za każdym razem kończyło się tylko na postanowieniu poprawy i gdybaniu o tym jak to będzie, gdy końcu będę szczuplejsza/lepiej zorganizowana. Wszystko wglądało tak jak bym miała w pewnym momencie magicznie schudnąć bez jakiegokolwiek wysiłku.

Muszę przyznać, że siedzi we mnie naprawdę duży leń, który niestety zbyt często wygrywał z tą ambitniejszą częścią mojej osobowości. Zawsze znajdowałam jakieś wytłumaczenie dla mojego obijania się, nic nie robienia czy lata zaniedbań. Setki razy powtarzałam: „przecież należy mi się chwila przyjemności” lub „przyjemność ponad wszystko”. Spełnianie swoich zachcianek, wynagradzanie sobie każdego nieprzyjemnego wydarzenia czy gorszego dnia odbiło mi się czkawką.

Teraz już wiem, że postanowienia same w sobie są do bani, bo nigdy w magiczny sposób nie schudnę a doba nigdy nie stanie się dłuższa. Jeżeli następnym krokiem nie będzie przygotowanie sensownego planu a następnie jego realizacja to postanowienia na zawsze pozostanie tylko postanowieniem, które spowoduje tylko niepotrzebną frustrację i złość na samego siebie. Bo znów mi nie wyszło. Jestem taka beznadziejna.


Czas na zmiany

Teraz po raz kolejny postanowiłam zacząć się odchudzać. Uczę się jednak na błędach i nie chcę znów tylko głośno mówić, że się odchudzam a tak naprawdę przy pierwszej lepszej okazji sięgnąć po słodycze.  Tworzę plan działania, szukam dietetycznych przepisów i czytam kolejne artykuły o sporcie. Próbuję pracować nad tym, co jem i staram częściej się ruszać. Po latach prób i błędów wiem, co lubię, czego i w jakiej formie nie zjem, jakie sporty mi nie wychodzą a jakie bardzo lubię. Do tej pory udało mi się wprowadzić wiele zdrowych zamienników (np. pełnoziarniste makarony, mąka), zaczęłam jeść warzywa, po które nie sięgałam do tej pory (pomidory, cukinia, oliwki) a do wypieków i koktajli dodaję płatki owsiane, otręby lub zarodki. Wiem jednak, że to wciąż za mało i muszę bardziej pracować nad tym, co jem a przede wszystkim ograniczyć zachcianki i słodycze. 

A więc do dzieła!
Copyright © Modest Vagabond