10 moich piosenek na koniec roku

happy girl with tattoos

Pod względem muzyki ostatnie miesiące były u mnie bardzo monotematyczne. W gruncie rzeczy ograniczyłam się tylko do kilku artystów i po raz pierwszy od dłuższego czasu przesłuchiwałam całe płyty konkretnych artystów.

I Zeus. Jest super

Moim faworytem w ostatnim czasie był Zeus. Cała jego najnowsza płyta- Zeus. Jest super to majstersztyk. Na szczególną uwagę zasługują przede wszystkim:
Domek w górach, ODP 2 (przy której prawie się poryczałam), Panteon.
Zresztą naprawdę warto przesłuchać całą płytę.

II MIUOSH x JIMEK x NOSPR, Nie mamy skrzydeł


Utwór podesłała mi moja cudowna współlokatorka za co jestem jej bardzo wdzięczna.

III Dawid Podsiadło, W dobrą stronę
 
IV Leski, Kosmonauta

V Taco Hemingway, 6 zer

VI Mela Koteluk, Wielkie Nieba

VII Adele, When we were young

VIII Pentatonix, Can’t sleep love

IX Pentatonix, Daft Punk

Zastanawiam się dlaczego z Pentatonix polubiłam się dopiero niedawno. Za to teraz nadrabiam zaległości. 

 Alvaro Soler, Agosto

A czego wy słuchacie w ostatnim czasie? 

Podsumowanie 2015 roku na blogu

czarny kot na półce z książkami

A więc jak się macie po świętach kochani? Sama nie mogę jeszcze otrząsnąć się i zebrać w sobie by zacząć pracę na pełnych obrotach. Dopiero dzisiaj poczułam, że zdążyłam w pełni odpocząć po sesji egzaminacyjnej. Czekam jeszcze na większość wyników egzaminów, powoli piszę pracę i staram się podsumować to, co działo się u mnie w tym roku a także zaplanować kolejny. 2016 rok niesie ze sobą wiele zmian, o których pisałam już w tym poście dotyczących moich rozterek. Choć wtedy wydawało mi się, że już podjęłam właściwą decyzję to dziś wydaje mi się, że znów znalazłam się w punkcie wyjścia. Zdecydowanie potrzebuję więcej czasu do przemyślenia tego wszystkiego.

Końcówka roku to okres wszelkich podsumowań, w tym także tych blogowych. Choć od powstania Modest-vagabond minęły dopiero 4 miesiące, (choć wydaje mi się, że jestem tutaj całe wieki) zdecydowałam się także na zamieszczenie krótkiego zestawienia tego, co się tutaj działo.

Na blogu pojawiliście się prawie 3 800 razy i średnio spędzaliście na nim średnio 2 minuty.  90% z was to kobiety, 10% stanowią panowie (nie spowiadałam się, że ten odsetek będzie aż tak duży).  Zdecydowana większość z was ma mniej niż 24 lata (75% osób) a osoby poniżej 34 roku życia stanowią 95% całości. Najczęściej trafiacie do mnie przez Bloggera i Facebooka.

Jeżeli wierzyć Google Analytics najchętniej czytanym przez was tekstem był tekst związany z piosenkami, przy których najlepiej mi się pracuje. Muszę przyznać, że zastanawiam się nad stworzeniem kolejnej części tego wpisu ze względu na to, że chciałabym wam polecić kolejne świetne piosenki, nie tylko te idealne do pracy. A może stworzyć by z tego cały cykl? Nie, nie rozpędzaj się Daria.

Top 5 tekstów na Modest Vagabond w 2015 roku. 

#1 Jak już wspomniałam najpopularniejszym tekstem jest:

5 piosenek, przy których najbardziej lubię pracować


#2 Kolejnym popularnym tekstem jest również

Czas na odchudzanie


#3 Na trzecim miejscu całkiem świeży tekst o wymarzonych prezentach pod choinkę. Ostatecznie dostałam cotton balls o, których marzyłam od dawna i piękną bluzkę.

Prezentów moc-, czyli o moich wymarzonych prezentach


#4 Na czwartym miejscu znalazło się żarełko a mianowicie przepis na świetne ciasto marchewkowe z polewą z serka homogenizowanego. Poza tym jest to chyba najpopularniejsze hasło, jeżeli chodzi o wyszukiwania w Google

Dietetyczne ciasto marchewkowe


#5 Zestawienie najpopularniejszych tekstów na blogu zamyka jedzenie a mianowicie wpis o śniadaniach

5 moich ulubionych śniadań 


Choć wiem, że takie statystyki na blogu mogą wydać się dla niektórych śmiesznie małe to ja chciałabym bardzo serdecznie podziękować wam za wszystkie odwiedziny w moich skromnych progach i zapraszam jeszcze częściej. Mam nadzieję, że 2016 będzie jeszcze lepszy zarówno dla was jak i dla mnie. Mam nadzieję, że uda się wam zrealizować wszystkie plany na nadchodzący rok i nie wydarzy się nic, co stanowiłoby przeszkodę nie do pokonania.

Ostatnio coraz częściej możecie mnie znaleźć na Snapchacie (nick: sohug) więc zapraszam. :)

Merry Christmas

choinka

Kochani! 

Z okazji świat Bożego Narodzenia chciałam Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia. 
Zdrowych, wesołych świąt spędzonych w rodzinnej atmosferze, 
cudownych prezentów i chwil odpoczynku od codziennej gonitwy.

Wasza Daria


Świąteczne inspiracje- dekoracje

Świąteczny wieniec


Założyłam sobie, że nie będę narzekać na me studia. Inżynieria środowiska rządzi! Ha ha. Nie no, ale tak serio to moi drodzy mam właśnie sesję. Szok i niedowierzanie. Choć od początku wiedziałam, że ten semestr będzie bardzo, bardzo krótki to sesja zaskoczyła mnie jeszcze bardziej niż wcześniej. Stąd też, gdy postanowiłam na chwilkę oderwać się od nauki pomyślałam, że podrzucę wam kilka fajnych świątecznych inspiracji. Mam dla was przede wszystkim inspiracje związane z dekoracjami. Z racji tego, że jeżeli chodzi o wszelkie projekty DIY to jestem w tym wszystkim naprawdę kiepska- dobrze radzę sobie jedynie z abstrakcjami postanowiłam nie polecać wam niczego, co mogłoby przerosnąć moje skromne zdolności. Możecie się teraz ze mną łączyć w bulu i nadzieji.


Po pierwsze mam, więc dla was świeżutki pomysł na proste papierowe gwiazdy od Pauliny z Onelittlesmile. Paulina robi także dużo innych dobrych rzeczy ja np. te urocze tapety na telefon. Bierzcie i ustawiajcie. No i róbcie gwiazdki. 

Za to Magda z Mypinkplum udostępniła  świetne świąteczne grafiki do druku a także świąteczną girlandę, również do druku. 

Czym byłyby święta bez bombek? W tej wersji podobają mi się nawet bardziej niż na choince. :) 


Gdy znalazłam wersję DIY tych cudeniek spróbowałam je zrobić. Nie wyszło. Te z poniższego zdjęcia pochodzą z Ikei. Niestety gdy ostatnio odwiedziłam tą w Krakowie nie udało mi się ich nigdzie znaleźć a byłam gotowa je sobie kupić.



W tym roku na święta znów nie będzie śniegu więc może choć taki Bałwanek się sprawdzi?



A na koniec wspomnień czar- czy u was w podstawówce też robiło się je maniakalnie jako idealne dekoracje klas? U mnie gościły niezależnie od pory roku.


Myśli zebrane czyli co zrobić gdy naprawdę Ci się nie chce?

kot leżący na podłodze


Do posłuchania dziś: Zeus- Świt

Jeżeli byłeś tu, gdzie ja albo nadal tu jesteś, jeśli patrząc na siebie mówisz:
"To już nie ja, umarło coś we mnie i nic mi się nie chce”,
Nim zaciśniesz tę pętlę na szyi, połkniesz te kilka tabletek w chwili,

Kiedy cię dopada zwątpienie wylicz choć jeden raz, kiedy świat cię zadziwił.


Dzisiejszy tekst jest no cóż- luźnym zbiorem myśli, które ostatnio głębią mi się w głowie. Mam nadzieję, że wybaczycie mi taką formę.

W pewnym momencie zaczynasz mieć wszystkiego dość. Nie masz już siły na nic, zaczyna ci brakować motywacji i tej siły do działania a przede wszystkim tak jakoś ci smutno. Nawet nie wiesz, czym jest to spowodowane. Nagle robisz się jakaś sentymentalna a jedyne, na co masz teraz ochotę to zagrzebać się w pościeli z kubkiem zielonej herbaty, tomem Harrego Pottera (#teamSyriusz <3) przy akompaniamencie świątecznych piosenek. Ewentualnie oglądasz stare zdjęcia, gdy byłaś jeszcze piękna, chudsza i młoda i tak ci jakoś mija dzień. Nie masz siły i ochoty zebrać się w sobie żeby w końcu coś ze sobą zrobić. Jednak w końcu po gorszych chwilach wracasz do pracy, bo wiesz, że działanie zacznie cię nakręcać do kolejnych działań.  Gdy brakuje mi motywacji sięgam np. po inspirujące cytaty jak te.



Gdzieś w cen­trum mias­ta, które tkwi w każdym z nas, leży cmen­tarz sta­rych miłości. Szczęścia­rze,  za­dowo­leni ze swo­jego życia i z te­go, z kim je dzielą, prze­ważnie o nim nie pa­miętają. Nag­robki są wyb­lakłe lub po­wyw­ra­cane, tra­wa nies­koszo­na, wszędzie ple­nią się jeżyny i dzi­kie kwiaty. U in­nych miej­sce to wygląda dostojnie i schlud­nie jak cmen­tarz woj­sko­wy. Kwiaty pod­la­no i ułożono, wy­sypa­ne tłuczem ścieżki są sta­ran­nie zag­ra­bione. Wi­dać śla­dy częstych odwiedzin.

Cmen­tarz większości z nas przy­pomi­na szachownicę. Niektóre po­la są za­nied­ba­ne al­bo wręcz leżą odłogiem. Kto by so­bie zaw­ra­cał głowę nag­robka­mi – czy też miłościami, które pod ni­mi spoczy­wają? Na­wet naz­wiska za­tarły się w pa­mięci. In­ne gro­by po­zos­tają jed­nak ważne, choć byśmy niechętnie się do te­go przyz­na­wali. Od­wie­dza­my je często – prawdę mówiąc – zbyt często. Nig­dy nie wiado­mo, jak się będziemy czu­li po wyjściu z cmen­tarza: cza­sem będzie nam lżej, cza­sem ciężej na duszy. Nie sposób prze­widzieć w ja­kim nas­tro­ju będziemy wra­cać do do­mu te­raźniej­szości.
Jonathan Carroll


Czekam na zimę, choć pewnie większość z was uzna mnie za wariatkę. Dla mnie zima to zabawy na śniegu (jak ja dawno nie jeździłam na sankach!), to święta, to moje urodziny a poza tym świat jest taki piękny, gdy pada śnieg. A tymczasem ostatnio jest jakoś bardziej wiosennie niż zimowo. Szkoda. Na wiosnę mamy jeszcze czas.


Szczęście nie jest prze­cież sta­nem wie­cznym. Zresztą też i nie ok­re­sowym. Szczęście to po pros­tu ta­ki skur­cz ser­ca, które­go doz­na­je się cza­sami, kiedy człowieka prze­pełnia ta­ka ra­dość, że wprost trud­no ją znieść. Zni­ka równie szyb­ko jak się po­jawia. I nie ma go, dopóki nie na­dej­dzie zno­wu, by spra­wić, że człowiek uz­na życie za naj­wspa­nial­szy dar. 
 Margit Sandemo


Ważne!
Czy wszystkim Disqus już działa? Jeśli coś jest u was nie tak to prosiłabym o kontakt przez formularz kontaktowy (którego możecie też używać gdy chcecie pogadać, nie tylko o niedziałającej wtyczce :D)

I ostatnia kwestia na dziś- szukam ciekawych/poruszających/wzruszających a przede wszystkim mądrych i rozwijających książek. Co byście mi polecili?

Prezentów moc czyli o moich wymarzonych prezentach.

prezencik na talerzu
Uwielbiam dawać innym prezenty-  przedświąteczna gorączka związana z poszukiwaniem idealnych prezentów dla innych daje mi naprawdę wiele frajdy. Uwielbiam wymyślać idealne prezenty nawet, jeżeli mają to być tylko symboliczne drobiazgi a później szukać odpowiednich prezentów.
Nie ukrywam też tego, że tak samo lubię otrzymywać prezenty, w szczególności, gdy do końca pozostają one niewiadomą. Znacie tą ekstrakcje na chwilkę przed rozerwaniem prezentu? Uwielbiam ten moment.

Osobiście jestem wielką fanką rzeczy ładnych a także wszystkich tych uroczych gadżetów, które można znaleźć przed świętami w Ikei czy Empiku. Lubię dostawać prezenty, których normalnie bym sobie nie kupiła i nie chodzi tutaj o to, że są to rzeczy, których nie potrzebuję jednak, na co dzień nie mam na nie funduszy/inne rzeczy są istotniejsze. Wiecie- bardziej ucieszy mnie dobra herbata/nietypowe przyprawy niż nowy ręcznik. Poza tym spójrzcie na tą sówkę do jajek lub wykrawacze do ciastek. Czyż nie są urocze? No właśnie. Nie odpowiadajcie, wiem, że też uważacie je za urocze.
















1.Zestaw do wykrawania ciasteczek/Empik/9,74zł  2. Forma do jajek/Empik/22,00 zł 3. Kubek/Ikea/7,99zł   4. Agnieszka Maciąg, Smak świąt/Empik.com/44,49zł 5. Bluza/Dawanda/55 zł 6. Alfabet ciast/Empik.com/31,49zł 7. Poszewka/Home&you/35,00zł 8 Kubek Textur Star/Home&you/25,00zł 9. Bluza/Dawanda/55zł

Prawda, że cuda? A jakie prezenty wy chcielibyście dostać?

Przestań się przejmować

Lasek zimą

W polityce afera goni aferę, pogoda wiecznie jest nie taka jak powinna, za szybko robi się ciemno, w kinie nie grają nic ciekawego, w radiu puszczają tylko chłam a w telewizji znów leciał Kevin. Poza tym wiecznie jesteś bez kasy a twoim znajomym wszystko udaje się bez większego wysiłku! Tyle świetnych powodów do frustracji! Jak tu być szczęśliwym, gdy praca nie ta, szef to tyran a wykładowca niepotrzebnie znów się czepia?

Wiem, że te wszystkie rzeczy bywają naprawdę irytujące jednak czy naprawdę warto tak się nimi przejmować? Na pewno warto odpuścić sobie przejmowanie się tymi wszystkimi rzeczami na które nie masz wpływu- przecież nie jesteś w stanie nic z tym zrobić a tylko zepsujesz sobie dzień. No i jaki w tym sens? Czy nie lepiej złapać do tego dystans i ignorować wszystkie niepotrzebne informacje? Po co myśleć o tym, że ktoś zarabia więcej skoro w tym czasie można pracować na własny sukces.

Jeżeli denerwuje Cię coś, co jest istotne w twoim życiu to, dlaczego chcesz ciągle się z tym użerać? Zawsze wychodzę z założenia, że coś ci nie odpowiada i kompletnie nie widzisz w tym sensu to trzeba to zmienić. Oczywiście są sytuacje, gdy gra jest warta świeczki a trudności są tylko tymczasowe jednak, jeżeli czujesz, że marnujesz się w swojej pracy to może warto poszukać innej pracy lub w końcu zdecydować się na założenie własnej firmy. Tak bez marudzenia, że się nie da, że to nie jest takie proste, (bo pewnie wcale nie będzie prosto, ale może w końcu poczujesz się lepiej a cały ten wysiłek będzie miał sens).


No to co? Może więcej działania zamiast denerwowania się na wszystko wokół? 

5 moich ulubionych śniadań

moje ulubione śniadania

Ile razy słyszeliście, że śniadanie to najważniejszy posiłek w ciągu dnia? Ja pewnie, jakiś milion razy. Od dziecka powtarzają nam to rodzice i dziadkowie, trąbią o tym reklamy zachęcając nas do kupienia cudownych ciasteczek lub płatków śniadaniowych. Sama, choć zawsze starałam się zjeść coś przed wyjściem z domu to większą wagę do śniadań zaczęłam przywiązywać dopiero niedawno. Wcześniej faktycznie na śniadanie zjadałam cokolwiek- owoc, mały jogurt byleby tylko nie wyjść z domu na głodniaka. Tylko w weekendy lub dni wolne przygotowywałam sobie solidniejsze śniadania. Każdy z nas doskonale rozumie, że podczas porannego zabiegania bardzo trudno poświęcić sporo czasu na przygotowanie skomplikowanych dań. 

Gdy przeszłam na dietę i zaczęłam jeść owsianki odkryłam, że można zjeść coś treściwego, co nie będzie wiązało się z dłuższym przygotowywaniem i stertą naczyń do zmywania. Dopiero gdy zaczęłam regularnie  jeść porządne śniadania zauważyłam, że zjedzenie takiego śniadania ułatwia mi trzymać się diety- nie dość, że nie czułam się zmęczona w ciągu dnia to przestałam coraz rzadziej miewam napady głodu i rzadziej odczuwam chęć zjedzenia czegoś nadprogramowego.

Gdy wiem, że rano będę się śpieszyć wieczorem przygotowuję 

nocną owsiankę z dodatkami.

choć w większości przepisów taką owsiankę zalewa się po prostu zimnym mlekiem ja zalewam ją zawsze przegotowaną, gorącą wodą. Od razu dodaję do niej część dodatków-  wiórki kokosowe, rodzynki, przyprawy a rano dorzucam do niej świeże owoce, ewentualnie polewam całość odrobiną syropu klonowego.

Ostatnim moim ulubionym zestawem jest:
  • 7 łyżek płatków owsianych
  • łyżka kokosu
  • garść rodzynek 
  • pomarańcza
  • łyżeczka syropu klonowego
  • 2 łyżeczki mielonego siemienia lnianego.

Gdy mam odrobinę więcej czasu przygotowuję sobie

płatki jaglane na ciepło z mlekiem z dodatkiem owoców. 

Całość gotuje się około 3 minut a otrzymujemy solidny ciepły posiłek na start. W tym przypadku również bawię się dodatkami- dorzucam bakalie i świeże owoce. 

Kolejnym moim ulubionym śniadaniem jest:

 czekoladowy budyń jaglany. 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Daria Klesyk (@dklesyk)
Mówię wam, to jest dopiero coś!

Wymaga jednak większego zaangażowania i generuje więcej naczyń do mycia więc zarezerwujcie go na jakieś weekendowe śniadanko. 

Składniki:

  • 1/3 szklanki kaszy jaglanej
  • 1/2 szklanki wody
  • 1/2 szklanki mleka
  • 2 łyżeczki kakao
  • cukier lub miód do smaku 
  • sezonowe owoce- najlepiej trochę kwaskowate

Przygotowanie

Kaszę jaglaną przelewamy gorącą wodą by traciła swoją goryczkę a następnie gotujemy ją do miękkości w wodzie i mleku. Kasza nie wchłonie całego płynu, należy więc kontrolować jej miękkość. 
Ugotowaną kaszę wraz z pozostałym płynem przekładamy do blendera, dodajemy kakao i miód. Całość miksujemy na gładką masę. Całość przekładamy do miseczki, na wierzch dodajemy owoce.

Twarogowe placuszki owsiane

to kolejne trochę bardziej absorbująca pozycja jednak gdy tylko mam trochę więcej czas chętnie po nią sięgam. Jednak za każdym razem robię je trochę inaczej- raz dodaję tylko mąkę, raz dorzucam też płatki owsiane lub siemię lniane. Podstawę stanowi jednak zawsze duża ilość twarogu- często jest go nawet więcej niż mąki. Prosty przepis na takie placuszki najdziecie np. na stronie słodkie-rewolucje.

"Jajecznica podrabiana" czyli jajecznica z mlekiem

To takie śniadanie które kojarzy mi się z dzieciństwem. Zawsze robiła mi ją babcia i tata, smażona obowiązkowo na maśle z kromką chleba z masłem. Do 4 jajek dodajemy około 0,5 szklanki mleka. do całości dodajemy odrobinę vegety (tak wiem jakie to niezdrowe jednak tutaj dodaje ona bardzo fajnego smaku). Taką jajecznicę smażymy na maśle.

I to tyle jeżeli chodzi o moje ulubione śniadania. A co wy najchętniej jadacie rano?

P.S. Założyłam dziś Snapchata- jeżeli macie ochotę mnie dodać znajdziecie mnie pod nickiem sohug

Możliwość wyboru

dziewczyna w łodzi na jeziorze

Do posłuchania: Zeus- DOP.2

Czy kiedykolwiek myśleliście o tym ile możliwości daje nam życie? Na pewno! Sama tyle razy czułam, że mogę wszystko, że mogę zdobyć świat, jest przecież tyle opcji do wyboru. Jeżeli jedna rzecz się nie uda zawsze można spróbować czegoś nowego. Ta świadomość zawsze dodawała mnie energii i motywacji do działania.

W ostatnim czasie jest jednak inaczej. Od kilku miesięcy często zastanawiam się-, co dalej? I czy istnieje życie po inżynierze? No, bo coś musi być dalej. Tak sądzę. Ale co za tym idzie? I jak to wygląda. Teoretycznie odpowiedź jest prosta- dzienne studia magisterskie. Sama jednak nie jestem pewna czy to dla mnie najlepsza opcja. Jestem zmęczona ciągłym siedzeniem na uczelni. Potrzebuję pewnej odmiany nawet, jeżeli jest to po prostu praca.  

To może jednak studia zaoczne? Jeśli tak to, na które się zdecydować? Tańsze, krótsze i zaczynające się od razu po obronie inżyniera, ale jednak na innej uczelni, na której nie znasz nikogo, więc istnieje obawa, że trafisz gorzej niż dotychczas czy może jednak warto poczekać do października i zacząć studia zaoczne na mojej uczelni, gdzie znam praktycznie wszystkich prowadzących i wiem, czego się po nich spodziewać.

A może wybrać studia dzienne na innej uczelni gdzie będę miała możliwość pracować dorywczo.
A może jednak tylko praca? Jeśli tak to, jaka? W zawodzie, (choć z niepełnym wykształceniem będzie o to naprawdę trudno) czy może jednak jakaś inna, prostsza praca niewymagająca jakiś umiejętności na początek. Jeśli praca to gdzie? W Polsce, w Europie? Czy zostać w Krakowie a może lepiej wrócić do domu?


Tyle pytań. Tyle możliwości. To wszystko trochę paraliżuje. Onieśmiela. Każde pytanie rodzi następne. Już nie czujesz się Panem Świata tylko małą dziewczynką, która niekoniecznie chce podejmować te decyzje właśnie teraz. Choć teraz sytuacja powoli się klaruje to muszę przyznać, że zaliczyłam w ostatnim czasie kilka trudnych dni. 

Przepis na jaglane trufle czekoladowe

Jaglane trufle czekoladowe

Gdybym miała prowadzić bloga kulinarnego pewnie nazywałby się: brzydkie-a-dobre, bo tak właśnie jest z moimi daniami. Zazwyczaj smakują naprawdę świetnie jednak strona wizualna często u mnie leży. Inną kwestią jest też to, że nie fotografowanie jedzenia też mi nie wychodzi.
Dzisiaj mam dla was przepis na genialny, mocno czekoladowy deser z kaszy jaglanej, bo czymże jest deser bez czekolady? Sama miałam ochotę na coś słodkiego i zdrowego, czym mogłabym poczęstować gości. Nieskromnie dodam, że zarówno domownicy jak i zaproszeni goście byli zachwyceni i wcale nie przeszkadzało im to, że jedzą w gruncie rzeczy zmiksowaną kaszę jaglaną.

Jaglane trufle czekoladowe

Składniki /20-30 pralin, w zależności od ich wielkości/

  • 3/4 szklanki suchej kaszy jaglanej
  • Po 3/4 szklanki wody i mleka
  • Tabliczka gorzkiej czekolady
  • 2 łyżki kakao
  • 2 łyżki miodu
Dodatkowo:
  • Gorzkie kakao, wiórki kokosowe, posiekane orzechy lub inne suche produkty nadające się do obtoczenia trufli,
  • Aromaty do ciast

Przygotowanie:

  • Kaszę jaglaną gotujemy do miękkości w wodzie i mleku (zazwyczaj do wchłonięcia płynów).
  • Do gorącej kaszy dodajemy połamaną czekoladę, kakao i miód, (jeżeli zależy wam na zachowaniu wartości miodu spokojnie możecie go dodać wystudzonej masy jednak będzie ona wtedy dużo gęstsza).
  • Całość miksujemy na gładką masę i zostawiamy do wystudzenia.
  • Z chłodnej masy formujemy kuli dowolnej wielkości i obtaczamy je np. wiórkach koksowych. Jeżeli masa jest ciągle zbyt rzadka lub klejąca można się dodatkowo schłodzić je w lodówce lub wspomóc się dwoma łyżeczkami.
  • Do części masy dodałam odrobinę aromatu pomarańczowego, dzięki czemu zyskały całkiem nowy smak, który bardzo kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem.

 Przepis przeczytany? To bierzcie się do robienia pralin bo naprawdę są grzechu warte!

Słodycze na diecie +dietetyczny sernik z bananami

Stoisko z żelkami na wagę
 Po wielu doświadczeniach zrozumiałam, że nawet na diecie nie można pozbawiać się słodkich smaków. W naturze, jeżeli równowaga zostaje zachwiana wszystko zaczyna zmierzać w kierunku ustabilizowania tego stanu. Dokładnie tak samo wygląda to w przypadku odżywiania. Gdy chcemy schudnąć najczęściej rezygnujemy z jedzenia słodyczy i jest to jak najbardziej słuszne jednak na dłuższą metę bardzo trudno wytrwać w tym postanowieniu. W moim przypadku zawsze szybko kończyło się to powrotem do starych, złych nawyków. Niestety należę do osób, które posiadają słabą silną wolę. Zaskakujące jest jednak to, że odkąd jestem na diecie ułożonej przez dietetyka łatwiej jest mi panować nad moimi zachciankami. Może faktycznie moja dieta była wcześniej źle zbilansowana a chęć na słodycze wynikała z jakiś braków? Na pewno duże znaczenie ma także to, że, na co dzień w moim menu pojawiają się jednak słodkie rzeczy- najczęściej w postaci owoców- zarówno tych świeżych (nawet tych słodkich jak banany i winogrona jednak wtedy owoc stanowi pełnowartościowy posiłek) jak i suszonych. Gdy pojawia się u mnie duża ochota na coś słodkiego zdarza mi się dosładzać coś miodem lub odrobiną cukru, bo najważniejsze w dobrej diecie to zachowanie umiaru. Jednak od czasu do czasu pozwalam sobie na taki słodki deser.

Gdy moja siostra upiekła dzisiaj tartę cytrynową z bezą, która wyglądała genialnie zachowałam stalowe nerwy i nie skusiłam się na ani jeden kawałek. Świadomość, że niedługo upiekę sobie dietetyczny sernik z bananami dodała mi wtedy otuchy. Zainspirowana przepisem autorki bloga w-zielonej-kuchni na ten czekoladowy sernik postanowiłam upiec swoją wersję tego ciasta. Wyszło całkiem nieźle choć następnym razem użyję mniejszej blaszki ponieważ sernik wyszedł niski.

dietetyczny sernik z bananami i rodzynkami








Dietetyczny sernik z bananami

A więc czego potrzebujemy do przygotowania tego ciasta?

 900g chudego lub półtłustego twarogu
4 jajka
2-3 banany
4 łyżki skrobi ziemniaczanej
3 łyżki miodu

Jeżeli lubisz rodzynki warto je dodać- sernik zyska dodatkowy słodki akcent.

Przygotowanie

Jeżeli używasz standardowego twarogu należy go zmielić na gładką masę. Ja używam do tego celu blendera ręcznego, który spokojnie sobie z tym radzi. Masa jest jednak bardzo gęsta, więc ułatwiam sobie sprawę dolewając do twarogu odrobinę mleka.

Do zmielonego twarogu dodajemy pozostałe składniki, całość miksujemy tymi końcówkami do ubijania piany.

 Jeżeli do sernika dodajesz rodzynki namocz je w gorącej wodzie przed dodaniem ich do masy.

Masę serową przelewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Sernik pieczemy przez 60 min w 160 st. C.

Smacznego!

Dajcie znać jak wam wyszedł ten sernik. A może macie jakieś swoje ulubione dietetyczne przepisy.

Źródło zdjęcia barnimages.com

Zumba dla początkujących

trening na bieżni

W życiu każdego człowieka pojawiają się momenty, w których postanawia coś zmienić w swoim życiu.  U mnie jednym z takich momentów było przejście na dietę. Ta zmiana pociągnęła za sobą kolejną- postanowiłam powrócić do regularnych ćwiczeń. Z racji tego, że pogoda na zewnątrz coraz mniej sprzyja jakiejkolwiek aktywności, dodatkowo dosyć szybko robi się ciemno, więc podjęłam tą ważną decyzję i zakupiłam karnet na siłownię. Osobiście zdecydowałam się na kartę BeActive, dzięki czemu mam dostęp do 100 klubów w kraju (tak, tak korzystam ze wszystkich) w tym do 6 w Krakowie. No i się zaczęło. Na pierwszy rzut poszła Zumba, na której byłam kilka razy 2 lata temu.

Zumba to połączenie fitnessu i tańca. Podczas zajęć nikt nie pokazuje ci konkretnych kroków, które później łączysz w układ tylko poznajesz układ na bieżąco obserwując prowadzącego. Taki level hard od razu.

Musicie też wiedzieć, że jestem beznadziejna, jeżeli chodzi o jakąkolwiek formę tańca, kompletnie nie mam wyczucia rytmu, nie potrafię powtórzyć wielu z pokazywanych kroków a mimo to na Zumbie bawię się świetnie.

A więc jak radzić sobie na Zumbie gdy czujesz, że jesteś debilem kompletnie Ci nie idzie?


Po pokonaniu pierwszego wstydu i zażenowania tym, co wyczyniam na tych zajęciach (nie wiem czy chcielibyście to zobaczyć) przestałam się przejmować tym, że nie wszystkie elementy układów mi wychodzą i zaczęłam czerpać radość z dobrej zabawy, jaką mogą być te ćwiczenia. Przecież innym też nie wszystko wychodzi.  Serio! Wystarczy rozejrzeć się po sali. Ewentualnie nie zabrać ze sobą okularów dzięki czemu odbicie w lustrze jest rozmazane. Sprawa wydaje się być załatwiona. Polecam. Później pozostaje tylko dobrze się bawić i pocić się jak nigdy dotąd.


P.S. 
W ostatnim czasie cierpię na niedosyt inspirujących i porywających książek- ostatnio trafiam na same gnioty. Może jesteście wstanie polecić mi coś ciekawego? 
Źródło zdjęcia

5 moich ulubionych profili na Instagramie

Na Instagramie pojawiłam się dość późno, bo dopiero w maju zeszłego roku. Na początku nie rozumiałam fenomenu tego portalu społecznościowego jednak, gdy tylko założyłam na nim konto- przepadłam. Teraz praktycznie codziennie odwiedzam śledzone przeze mnie profile i zachwycam się kolejnymi pięknymi zdjęciami. Śledzę nie tylko znajomych, ale także (a może przede wszystkim) bardziej profesjonalne profile, które zachwycają jakością i pięknem zdjęć.

Dzisiaj chciałabym podzielić się z wami 5 profilami, które są chyba kwintesencją tego, co lubię (nie tylko na Instagramie) więc znajdziecie tutaj przede wszystkim piękne zdjęcia krajobrazów i miast, relacje z podróży, jedzenie i koty. 

andrestummer

andrestummer instagram

Po prostu niesamowite zdjęcia, w dużej mierze górskie krajobrazy. Nic tylko patrzeć i się zachwycać. 

iamnocco

 To kolejny profil na którym znajdziecie cudowne zdjęcia natury.

vutheara


vutheara instagram
Profil francuskiego fotografa dostarcza nam sporą dawkę klimatycznych zdjęć z Paryża i nie tylko. 


adamant_wanderer

 adamant_wanderer instagram
Zarówno na blogu jak i na profilu na Instagramie Uli znajdziecie relacje z podróży opatrzone rewelacyjnymi zdjęciami. 

Rosaline_blog


Rosaline_blog instagram
Pięknie wyglądające (i na pewno pyszne) jedzenie i kot. 
Dodatkowo Rosaline prowadzi świetnego bloga. No czego chcieć więcej?


Jestem też ciekawa, jakie profile wy lubicie śledzić.


YOLO czyli o tym czy warto korzystać z życia

dziewczyna siedząca na pniaku

Z czym kojarzy się wam ten słynny tekst YOLO- you only live one. A carpe diem, memento mori? To takie oklepane teksty, które każdy z nas słyszał już, jaki milion razy.

Osobiście YOLO bardzo długo kojarzyło mi się tylko i wyłącznie negatywnie- wiązało się z realizacją debilnych pomysłów bez względu na konsekwencje- bo przecież żałuje się tylko tego, czego się nie zrobiło. No chyba, że robisz coś głupiego i w końcu coś złego się wydarzy- to wtedy faktycznie żałujesz, że to zrobiłeś.

W ostatnim czasie stwierdziłam, że nawet taki oklepany tekst może w jakiś sposób pokazywać moje podejście do życia i wcale nie chodzi o to, że nagle postanowiłam robić te wszystkie debilne rzeczy.  Stwierdziłam po prostu, że nawet YOLO ma swoją drugą, jaśniejszą stroną. Kurczę, bo my wszyscy faktycznie żyjemy tylko raz i jak mawiają babcie nie znamy dnia ani godziny, kiedy wydarzy się coś złego, więc może warto korzystać życia póki jeszcze możemy, bo przecież „stra­ta cza­su jest, po­dob­nie do śmier­ci, nieodwracalna”. (Piotr I).  Skoro nadarza się ku czemuś okazja (nawet, gdy jest to coś trochę szalonego) to może warto zaryzykować? Przecież nie można cały czas być poważnym.

Przepis na sałatkę z pieczoną dynią i batatami+ podsumowanie października

Wszyscy żyjecie zapewne albo imprezą z okazji Halloween albo już dziś odwiedzaliście groby najbliższych. Z racji tego mam dla was coś lekkiego, do przeczytania w międzyczasie.

Co działo się u mnie w październiku?
Październik to przede wszystkim powrót na studia.  Trochę niechętnie, ale jednak wróciłam na mój wydział powtarzając sobie, że to przecież ostatni semestr na tej uczelni.

Jednak październik to nie tylko studia- dzięki temu, że pogoda naprawdę nam dopisywała każdą możliwą chwilę wykorzystywałam na spacery. Z racji tego, że w ostatnim czasie często próbuję uchwycić świat w zdjęciach na blogu pojawiło się trochę zdjęć pięknej polskiej jesieni- zarówno na wsi jak i w lesie

polska jesień

Początek października to także długo wyczekiwany remont pokoju, którego efekty możecie zobaczyć w tym poście.

remont pokoju


W październiku staram się być jak najbardziej zmotywowaną- poszłam do dietetyka, aktualnie jestem już drugi tydzień na diecie zgodnie z jego zaleceniami, powróciłam do nauki słówek z anielskiego, staram się być lepiej zorganizowana i oszczędna.

Siostra wraz z braćmi wyjątkowo się dzisiaj postarali więc gadżetów na Halloween dzisiaj u nas nie zabrakło. 



Sałatka z pieczonym batatem i cukinią

to efekt mojej nowej diety. Choć ten konkretny przepis nie znalazł się bezpośrednio w przepisach od Pani Dietetyk to myślę, że świetnie wpisuje się w jej zalecenia. Świetnie sprawdzi się np. jako kolacja lub drugie śniadanie.

sałatka z pieczonym batatem i dynią


Składniki (1 porcja)

2 garści rukoli (50 kcal)
2 łyżeczki ziaren słonecznika (56 kcal)
50 g pieczonej dyni (14 kcal)
50 g pieczonych batatów (43 kcal)
30 g sera mozzarella (76 kcal)

Dresing
2 łyżeczki oliwy (82 kcal)
1 łyżeczka octu balsamicznego (3 kcal)
Sól i pieprz
Ewentualnie odrobina cukru

RAZEM: 324 kcal

Przygotowanie jest banalnie proste.

Dynię i bataty lekko solimy i pieczemy do miękkości w 180 st. C (około 15 min) a następnie studzimy je. Osobiście wykorzystałam upieczone warzywa, które zostały mi z obiadu.

Słonecznik podprażamy na suchej patelni.

Następnie wszystkie składniki mieszamy ze sobą lub układamy je warstwowo a na końcu polewamy całość dresingiem.

Smacznego!

P.S. Więcej zdjęć z października znajdziecie na moim profilu na Instagramie.

Niedzielny spacer po lesie

Nie wiem czy kiedyś wspominałam, ale uwielbiam spracować po lesie. To jedna z tych rzeczy, która naprawdę mnie relaksuje. Zazwyczaj, gdy wybieram się do lasu ma to konkretny cel- grzybobranie. Podobnie było tym razem jednak tym razem zabrałam ze sobą telefon by zrobić kilka zdjęć. Z ponad setki zrobionych zdjęć udało mi się wybrać kilka, które wyszły całkiem nieźle, choć ich, jakość niestety nie powala.  Mimo to postanowiłam się nimi podzielić by pokazać to piękno lasu jesienią. A jesień mamy naprawdę piękną tego roku!
droga przez las

ścieżki w lesie


las jesienią
  las jesienią

las jesienią

droga w lesie

muchomory

jesienny las

droga przez las


las jesienią

las jesienią

las jesienią

leśna droga


Moja jesienna playlista

polna droga we mgle

To, czego słucham jest ściśle związane z porą roku. W wakacje chętnie słucham starszych polskich przebojów- teksty Perfectu, Marylki Rodowicz i Budki Suflera mam w małym paluszku. Takie piosenki towarzysza mi wtedy nie tylko podczas spotkań przy ognisku, ale także przy codziennych pracach. Ten, kto mnie zna wie, że są to moje ulubione piosenki. Choć większości piosenek słucham cyklicznie od nowa to Happysad towarzyszy mi przez cały rok. Ostatnio ciągle zapętlam Most na Krzywej i Są momenty takie.
Jesienią chętnie słucham spokojnych utworów takich jak Ellie Goulding - Your Song czy Jarosława Chojnackiego - Nie wracajmyjeszcze. W dużej mierze sięgam też po nowości- ostatnio są to chociażby: Alvaro Soler - El Mismo Sol, (gdy słucham tej piosenki mam ochotę znów zacząć uczyć się hiszpańskiego!), Video- Ktoś Nowy, Jain – Come. Świeżym odkryciem jest dla mnie również zespół X Ambassadors. Ostatnio upodobałam sobie jedną z ich piosenek- Jungle.  Na koniec mam dla was piosenkę zespołu o jakże wdzięcznej nazwie- Koniec świata i ich utwór Głuche telefony.


A czego wy najchętniej słuchacie jesienią?

3 najbardziej irytujące mnie w ostatnim czasie rzeczy

Przyzwyczaiłam się do tego, że wiecznie stoję w kolejkach, spędzam sporo czasu na dojazdach, które teoretycznie są bardzo bezproduktywnym czasem a nawet nauczyłam się spożytkować ten czas chociażby na czytanie książek. Coraz mniej denerwują mnie też inni ludzie, nawet te dzikie tłumy w Galerii Krakowskiej po tych 3 latach w Krakowie przeszkadzają mi jakoś mniej. Praktycznie każda pogoda jest dla mnie dobra- lubię upały w lecie, jesienną słotę i śnieg padający przez cały dzień tylko czasami zdarza mi się narzekać na zbyt duży mróz. Dalej jest jednak kilka rzeczy, które bardzo mnie irytują.

dziewczyna na pomoście

1. Mówienie komuś jak ma żyć

Często słyszę, że mam ciężki charakter i jestem uparta jak osioł a więc wszystko, co robię musi być zrobione po mojemu. Nic mnie tak nie denerwuje jak ciągłe doradzanie mi, mówienie jak powinnam postąpić. Nie chcę negować wartości dobrych rad jednak ich przesyt ma skutek odwroty do zamierzonego- zamiast pomóc zatruwasz komuś życie uszczęśliwiając go na siłę. Choć tobie odpowiada twój sposób życia, masz swoje racje i przekonania nie oznacza to, że każdy jest taki jak ty. Bardzo dobry tekst na ten temat napisała ostatnio Marta.

2. Brak dobrej organizacji

W szczególności w instytucjach państwowych. Nie wiem czy na waszych uczelniach jest podobnie, ale w mojej często panuje chaos, nikt nic nie wie, niektórych prowadzących często ciężko zastać na uczelni, chociaż teoretycznie powinni być na uczelni. Czasami odnoszę wrażenie, że każdy robi tutaj, co tylko chce.

Brak dobrej organizacji dotyczy również mnie samej- często nie planuję zbyt rozważnie swojego planu zajęć czy jadłospisu, co w ostateczności powoduje, że w pewnym momencie odkrywam, że brakuje mi na wszystko czasu.

3. Brak czasu dla siebie

Nie potrafię funkcjonować bez odpoczynku, czasu dla siebie. Codziennie staram się znaleźć chociażby godzinę dla siebie. Oglądam wtedy serial, czytam książkę lub idę na spacer. Często ubolewam nad tym, że brak mi wolnych dni, które mogłabym poświęcić tylko dla siebie- jadąc chociażby do lasu lub wycieczkę, kiedy mogę spokojnie odpocząć bez świadomości, że zaraz muszę wracać do czekających już na mnie obowiązków.


A co Was irytuje najbardziej?

8 ciekawych pomysłów na słodkie przekąski na jesienne imprezy (także na Halloween)

Gdy przychodzi jesień i pogoda już tak nam nie sprzyja częściej spotykam się ze znajomymi w barze lub domu. Muszę przyznać, ze bardzo mnie to cieszy ponieważ uwielbiam przygotowywać nowe, ciekawe przystawki i wypieki a odwiedziny znajomych są świetną okazją by wyżyć się kulinarnie. Z racji tego, że niedługo Halloweeen poniżej znajdziecie też ciekawe inspiracji związane z tym świętem. Te zatrute jabłka naprawdę mnie urzekły. Ciekawa jestem czy wy organizujecie jakieś tematyczne imprezy związane z tym świętem?  

Pomysły na Halloween 


 Słodkie przekąski na jesienne przepisy 


Remont małej sypialni

O remoncie swojej sypialni marzyłam od ponad 2 lat. Zrobienie remontu było nawet jednym z moich noworocznych postanowień na 2014 rok. Choć wtedy nie udało się go zrealizować to już rok później pojawiły się na to fundusze.
Nikt z domowników nie dziwił się już, że miałam dość starego wyglądu pokoju. Meble towarzyszyły mi już ponad 14 lat, ściany były brudne a tapeta w kwiatki była po prostu dziecinna. Całość po prostu nie pasowała do 22-latki. Dodatkowo duże meble zagracały i niepotrzebnie pomniejszały i tak już mały pokój. Biurko z nadstawką oraz regał na książki połączony z półkami i szufladami zajmowały całą ścianę a złe wzajemne ustawienie łóżka i biurka sprawiało, że jeden z kątów pokoju wykorzystywany był, jako przechowalnia stolika. Gdy tylko przychodzili do mnie goście stolik trafiał na środek pokoju zajmując znaczną część miejsca nie dając nam zbyt wielu możliwości ruchu. Tyle powodów by w końcu zrobić remont!

Zawsze zależało mi na wykonaniu remontu w przyzwoitej cenie jednak wraz z upływem czasu zaczęłam zastanawiać się czy właściwie powinnam remontować pokój, z którego mogę się wyprowadzić praktycznie na stałe w ciągu najbliższego roku. W momencie, kiedy na moim koncie pojawiła się konkretna suma pieniędzy miałam przed sobą kolejne wakacje i ostatni semestr studiów inżynierskich. Później planuję pójść na studia zaoczne oraz zacząć pracę, więc nie mam pojęcia jak często będę w rodzinnym domu a co za tym idzie w wyremontowanym pokoju. Wszystko będzie zależało od tego czy uda mi się znaleźć w rodzinnym mieście czy na stałe wyprowadzę się do Krakowa. Muszę przyznać, że miałam przed sobą poważny dylemat jednak ostatecznie zdecydowałam się na jak najoszczędniejszy remont.

Szukanie inspiracji

Podasz tych 2 lat planowania remontu obejrzałam jakieś milion inspiracji. Te, które spodobały mi się najbardziej znajdziecie na moich tablicach na Pintereście oraz Weheartit.   Dzięki temu, że miałam bardzo dużo czasu na szukanie kolejnych pomysłów wiele z nich mogłam rozważyć bardzo dokładnie. Marzyłam o ścianie z białą cegłą lub ścianą wyłożoną stylizowanym na podniszczone drewnem jednak po wielu dyskusjach zrezygnowałam z tych pomysłów z powodu tego, że mój pokój stanie się jeszcze mniejszy wizualnie. W pewnym monecie zaczęłam zastanawiać się również nad tapetą z motywem drewna jednak obawiałam się zbyt tandetnego efektu końcowego. Jeżeli chodzi o wybór mebli od zawsze podobały mi się proste, białe meble i w tej kwestii niewiele się zmieniło przez cały okres szukania pomysłów.

inspiracje sypialnia
 Źródło inspiracji: 1/2

Remont

Ostatecznie zdecydowałam się tylko i wyłączne na malowanie ścian bez dodatkowych efektów na ścianach. Kolory, które ostatecznie znalazły się na moich ścianach to odcienie Beztroska Zima i Granat Pierwsza Klasa z serii Dulux EasyCare. Dodatkowo zakupiłam białą farbę do drewna oraz stalową farbę w sprayu do pomalowania metalowych puszek i gałek szafy. Za całość farb zapłaciłam ~230 zł.
 Marzyła mi się wymiana wszystkich mebli w pokoju. Łóżko, choć było ciągle w niezłym stanie było z innej parafii niż reszta mebli, więc wymiana tylko części mebli, znów w innym kolorze nie wchodziła w rachubę. Dodatkowo jak możecie zobaczyć na zdjęciach mojego pokoju przed remontem (link zajdziecie na końcu tekstu) na ścianach znajdują się kolejne drewniane elementy, z którymi trzeba było coś zrobić. Ze względu na to, że nie można było ich zlikwidować (pęknięcia na ścianach) postanowiłam przemalować je tą samą farbą, co ściany.  Ostatecznie ograniczyłam się do wymiany biurka na nowe oraz zastąpiłam szafki komodą a szafy zyskały nowy kolor frontów dopasowany do nowych mebli. Tylko łóżko dalej pozostało z innej parafii jednak mam na nie pomysł. Myślę, że wystarczy ciekawa narzuta by przykryć, chociaż część łóżka.

W pokoju pojawiło się też wiele nowych dodatków. Na ścianie w końcu zawisły ramki które dostałam na urodziny w lutym tego roku. Wymieniłam lampę, na łóżku pojawiły się dekoracyjne poduszki a kolorowe puszki zyskały nowy kolor więc zmiany są naprawdę konkretne. 

Co o nich sądzicie? :) 

Meble i dodatki 1. Biurko, 379 zł  2.Lampa wisząca, 79,99 zł 3. Dywan, 59 zł 4. Lustro 29,99 zł 5. Komoda, 279 zł 6. Poduszki dekoracyjne szara/granatowa, 12,99 zł/szt 7. Zestaw ramek do zdjęć ,64,79 zł


Zdjęcia mojego pokoju.
Schemat pokoju przed remontem
Zdjęcia przed remontem
Pokój po remoncie

Jesień na wsi cz. 2

Pierwsza wizyta u dietetyka przebiegła całkiem nieźle więc jestem znów pozytywnie nastawiona do odchudzania. Jestem ciekawa jak będzie to wyglądało w praktyce gdy zacznę rok akademicki a pierwsze zajęcia już jutro.
Z racji tego, że jesień jest naprawdę piękna tego roku znów mam dla was kilka jesiennych zdjęć. Żadne z nich dzieła sztuki jednak myślę, że udało mi się choć trochę uchwycić piękno jesieni.
Miłego oglądania! :)
Liście w trawie

Leśna ścieżka

Liście w trawie

mały las

mały las


Łąka

liście w trawie

Copyright © Modest Vagabond