Stambuł miasto dwóch kontynentów

what to see in Istanbul

Dzień dobry!  Zanim całkowicie pochłonie was grudniowa, około bożonarodzeniowa atmosfera mam dla was krótką relację ze Stambułu. Mam nadzieję, że uda mi się wam pokazać tą małą część miasta, która udało mi się zwiedzić. 

Do Stambułu poleciałam sama w połowie listopada i spędziłam w nim 4 dni (+2 dni podróży) i wydaje mi się, że to fajny czas by zwiedzić najważniejsze miejsca w mieście. Jestem jednak pewna, że nie udało mi się odwiedzić wielu ciekawych miejsc. Ze względu na ciągłe kolejki odpuściłam m.in. Cysternę Bazyliki. Do największego miasta Turcji dostaniecie się bezpośrednim lotem z Warszawy. Nasza stolica to niestety jedyne polskie miasto z bezpośrednim połączeniem lotniczym ze Stambułem. 

W kwestii dojazdu z lub na lotnisko w Stambule najlepszą opcją w tym momencie jest dojazd autobusem (linia T20 firmy Havaist), który jedzie do centrum około godziny i kosztuje 18 TRL. Autobus kursuje całą dobę co około 30 min i możecie nim dojechać w okolice Hagii Sophii. Z tego samego miejsca w centrum odjeżdża autobus w stronę lotniska. W autobusie możecie zapłacić kartą płatniczą lub  Istanbul Kart (która poza tym jest bardzo fajną opcją i na pewno przyda się wam do poruszania się po mieście, choć komunikacja miejska w tym mieście to trochę inna historia). Na lotnisku istnieje możliwość zakupu biletu za gotówkę w specjalnej budce zaraz obok terminala autobusowego. Należy pamiętać, że w  tym momencie nie funkcjonuje już lotnisko im. Atatürka a nowe lotnisko w europejskiej części miasta nie ma jeszcze w tym momencie połączenia metrem (stan na grudzień 2019). 


Co warto zobaczyć w Stambule? 


Stambuł czyli jedyne miasto na świecie, które znajduje się na dwóch kontynentach, to też największe tureckie miasto. I choć Stambuł jako miasto nie zachwycił mnie aż tak bym zakochała się w nim na zabój to muszę przyznać, że można w nim znaleźć wiele pięknych miejsc. W pamięć zapadają przede wszystkim łatwo zauważalne meczety a także pałace (m.in.  Topkapı Sarayı) a przede wszystkim Hagia Sophia! Jak dla mnie oczywisty symbol Stambułu i pierwszy zabytek który przychodzi mi do głowy gdy myślę o tym mieście. Muszę przyznać, że robi ona naprawdę duże wrażenie. Bardzo fajną opcją jest też niedrogi rejs po Bosforze. Cena takiego rejsu to około 25 TRL. Z perspektywy cieśniny możecie nie tylko podziwiać miasto ale także zobaczyć jak duży problem ze smogiem ma Stambuł.



Czy w Stambule jest drogo?

Końcem 2019 ceny w Turcji są dla nas bardzo korzystne. Jedna lira to około 0,67 zł. Sama zabrałam ze sobą przede wszystkim Revoluta (jeśli nie macie jeszcze karty to wpadajcie po darmową kartę pod moim linkiem) ponieważ kurs był dużo korzystniejszy niż wymiana złotówek w kantorze (zapłaciłem niestety powyżej 0,8 zł za TRL). Dzięki korzystnemu przelicznikowi ceny w Stambule są podobne do warszawskich czy krakowskich cen. Za obiad w restauracji płaciłam około 50-60 lir jednak street food jest o wiele tańszy. Za kanapkę na ciepło z kurczakiem i grillowanymi warzywami płaciłam około 7 lir, pieczona kukurydza to koszt 3-5 lir. Wszystkie pamiątki są też w bardzo korzystnych cenach choć warto je kupować poza Grand Bazaar gdzie ceny są nawet kilka razy wyższe od pozostałych sklepików w centrum. Sama obkupiłam sie w okolicach Wieży Galata i Bazaru Egipskiego. 

Jedzonko w Stambule

Muszę przyznać, że Turcy wiedzą jak karmić ludzi. W końcu udało mi się spróbować pysznego kebaba (a mówiąc dokładniej- Iskeder Kebab), odkryłam też, że świeżo wyciskany sok z granatu jest boski. Spokojnie znajdziecie taki za 5-6 lir za spory kubeczek. Dodatkowo na każdym rogu w centrum Stambułu znajdziecie pieczone kasztany i kukurydzę. Jeśli lubicie wystawne śniadania to w Turcji znajdziecie coś dla siebie. Wersja, którą widzicie poniżej to opcja dla 2 osób. Poza tym nie mogę nie wspomnieć o tureckich słodyczach. Ciężkich, słodkich, często lepkich od cukru i tłuszczu. Za to jakich pysznych!


I jak podoba się wam Stambuł? Mieliście okazję go odwiedzić? Co myślicie o tym mieście?



A z racji tego,  że mamy grudzień i wiem, że mimo wszystko myślicie już o prezentach to jeśli chcecie sprezentować komuś niezapomniany prezent w te święta zernijcie na prezentmarzen.com! Może znajdziecie tam coś dla siebie lub swoich bliskich.

Ciao!



Apulia- fotorelacja z wyjazdu

klimatyczne włoskie uliczki we Włoszech

Nie mogę uwierzyć, że od tego wyjazdu minął już ponad miesiąc a ja dopiero teraz mam dla was fotorelację z pięknej Italii. Muszę przyznać, że wyjazd do Apulii był naprawdę wspaniały. Choć jestem fanką wielkich miast to miasteczka południowych Włoch naprawdę mnie urzekły. Totalnie zakochałam się w tamtejszych starówkach! 

W trakcie całego wyjazdu zatrzymaliśmy się w Bari, które jest stolicą regionu. Jest też bardzo dobrą bazą wypadową do innych miejscowości. Znajdują cię w nim aż 4 dworce co może być trochę konfundujące jednak wszystko da się ogarnąć. Wiele praktycznych informacji znajdziecie na primocappuccino.pl a dzisiaj zapraszam was na małą fotorelacje, która może zachęci was do wyjazdu do Bari!

Bari, stolica prowincji Bari i regionu Apulia.

Stare Miasto Bari




Port w Bari


Alberobello- znane z domów typu trulli, które są niesamowicie urokliwe!








alberobello


Polignano a Mare








Kilka myśli na 26 urodziny


 No i stało się. Tydzień temu skończyłam 26 lat. Piękny wiek.  Wcale nie czuję się staro. Ba! Bardzo lubię mieć kolejne urodziny bo z każdym kolejnym rokiem czuję się troszeczkę mądrzejsza. Troszeczkę bardziej niezależna. Troszeczkę bardziej szczęśliwa. 
___________________________________
Przy tym wszystkim niekoniecznie lubię celebrować samego dnia urodzin. Najchętniej spędziłabym je w łóżku z dobrą książką i gorącą czekoladą.
Tym razem rodzinka bardzo mnie zaskoczyła swoim przyjazdem do Krakowa i cudownym prezentem. Więc choć nie mogłam go spędzić w łóżku to i tak było cudownie.
___________________________________
W końcu mieszkam sama i to najwspanialsze uczucie na świecie. Co prawda w wynajmowanym mieszkaniu ale po raz pierwszy jest to mieszkanie urządzone tak, że można w nim poczuć się jak w domu a nie koniecznie jak w akademiku. Dzięki temu rzadziej pojawia się u mnie poczucie tymczasowości związane z miejscem w którym mieszkam.
________________________________
Z jednej strony ten rok był jednym ze spokojniejszych lat w moim życiu jednak z drugiej strony podjęłam wiele trudnych decyzji i kolejnych prób walki o to by w końcu zadbać o samą siebie a przede wszystkim o moje zdrowie psychiczne bo bez tego bardzo ciężko ułożyć całą resztę swojego życia.  Po raz pierwszy spróbowałam terapii, poszłam do psychiatry i zaczęłam brać leki. W końcu przyznałam sama przed sobą: tak, mam depresję i muszę coś z tym zrobić. ______________________________________________________________________
Mimo wszystko mam całkiem niezłe życie. W szczególności, że w ciągu ostatniego roku wiele rzeczy się unormowało a ja coraz częściej je doceniam. Mam jednak świadomość tego, że w wielu kwestiach byłam i nadal jestem uprzywilejowana a moje wejście w dorosłość było bardzo łagodne. Rodzina a przede wszystkim bardzo mnie wspierali czy to na studiach czy to na początku mojej pracy zawodowej gdy ciężko było mi jeszcze utrzymać się samej.
___________________________________
Moja miłość do miejskiej dżungli jest coraz większa i rośliny zaczynają przejmować przestrzeń w mojej kawalerce.
___________________________________
Coraz więcej czytam i podróżuję i znów zaczęłam się tym cieszyć.
I tego właśnie możecie mi życzyć na kolejny rok mojego życia- trochę spokoju, mniej depresji i dużo, dużo podróży i książek.

Ateny- miasto kotów


Ernest Hemingway
Kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie nie czyniąc hałasu.
Jeżeli znacie mnie choć trochę to wiecie jak bardzo uwielbiam koty. Choć sama nie mogę teraz żadnego mieć to bardzo mnie cieszy, że w moim rodzinnym domu mamy czarnego łobuza- Salema, który zresztą często pojawia się na moim instastory. Moim wewnętrznym zwierzęciem jest chyba właśnie kot- uwielbiam spać, nie lubię żadnych ograniczeń i ciągle chodzę własnymi drogami.


Nie trudno się więc dziwić, że trakcie mojego wyjazdu do Grecji reagował więc na każdego mijanego na ulicy kota. Nie mogłam się też oprzeć przed robieniem im zdjęć, w szczególności, że można je było spotkać w najmniej oczywistych miejscach i jest ich tak dużo iż ma się wrażenie, że te zwierzaki przejęły to miasto. Koteczek na pierwszym zdjęciu wylegiwał się przy świątyni Ateny na Akropolu nic nie robiąc sobie ze wszystkich turystów. I to właśnie jest cudowne w kotach- ich umiejętność ignorowania otoczenia i cieszenia się chwilą bywa niesamowita. Bez tych wszystkich kociaków miasto na pewno podobałoby mi się zdecydowanie mniej.









A jeśli nie widziałeś jeszcze wcześniejszego wpisu na temat Aten to serdecznie cię na niego zapraszam.

Copyright © Modest Vagabond